Wisła Kraków w ostatniej minucie zapewnił sobie wygraną z ŁKS-em Łódź 2:1. Bohaterem spotkania został zdobywca dwóch bramek Łukasz Zwoliński.
– Jeśli chodzi o ŁKS, to na pewno możemy spodziewać się zespołu, który nawet jeżeli w ostatnich meczach nie wygrywał, to każdy przyjeżdżając tutaj, czy grając z Wisłą, liczy na to, że właśnie zostaną wyzwolone dodatkowe pokłady emocji, dodatkowe pokłady motywacji i nastąpi jakieś przełamanie. Każdy ma swoje cele. Myślę, że każdy zespół przyjeżdżając do Krakowa chce wygrać z Wisłą. Podobnie jak my mamy prosty cel, żeby wygrać z ŁKS-em. To jest naturalne – podkreślał przed spotkaniem Mariusz Jop, trener 13-krotnych mistrzów Polski.
Szkoleniowiec jakby przewidział przebieg spotkania, bo od początku to jakby łodzianie chcieli udowodnić, że zasługują w Krakowie na trzy punkty. Zaatakowali od początku i szybko dopięli swego – w 11. minucie Gulen strzałem głową dał gościom prowadzenia.
Wisła szybko wzięła się do odrabiania strat, ale strzelania zaczęła dopiero po przerwie, w głównej roli wystąpił Łukasz Zwoliński. Do remisu doprowadził w 61. minucie, wbijając piłkę do siatki w zamieszaniu podbramkowym. Zwycięskiego gola Zwoliński zdobył już w jednej z ostatnich akcji, gdy sprytnym uderzeniem pokonał bramkarza ŁKS-u.
Dzięki wygranej Wisła odskoczyła łodzianom na trzy punkty i zajmuje szóste miejsce, które daje udział w brażach.
Jan Krol
Prezes Wisły Kraków złożył mocną deklarację. Tym razem dotrzyma słowa?



