UJ podjął decyzję o organizacji zajęć w nowym roku akademickim. Nie wszyscy studenci są zadowoleni

Uniwersytet Jagielloński wydał rozporządzenie dotyczące organizacji zajęć w semestrze zimowym,czyli nowym roku akademickim. Część studentów będzie miała minimum 25 proc. zajęć na uczelni. Pozostali muszą nadal uczyć się zdalnie. Nie wszystkim podobają się rozporządzenia i twierdzą, że nie mają zamiaru nadal „wegetować” w domu i chcą wrócić do normalności. Ale są też tacy studenci, którzy nie chcą płacić czynszu za wynajęcie mieszkania i obawiają się zachorowania.

Premier Mateusz Morawiecki chce, by od 1 października studenci wrócili na uczelnie. Przynajmniej tak zapowiadał przed ostatnim nawrotem epidemii koronawirusa. Jednak prof. Wiesław Banyś – honorowy przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polski stwierdził, że zapewne zajęcia będą odbywać się zarówno stacjonarnie, jak i zdalnie. Przewidywał, że na studia powrócą studenci uczelni technicznych i medycznych. Niektórych ćwiczeń nie da się bowiem przeprowadzić poza laboratorium. 

Trzy formy zajęć

Według komunikatu wydanego przez prorektora UJ ds. polityki kadrowej – prof. dr hab. Jacka Popiela i finansowej oraz prorektora UJ ds. rozwoju – prof. dr hab. Doroty Malec zajęcia będą prowadzone w jednej z trzech zaproponowanych form. Pierwsza z nich zakłada połączenie kształcenia stacjonarnego z elementami kształcenia zdalnego. W trybie zdalnym będzie musiało odbyć się co najmniej 25 proc. zajęć. Kolejna forma zakłada prowadzenie zajęć zdalnych z elementami kształcenia stacjonarnego. Studenci przez cały semestr nie będą musieli brać udziału w zajęciach na uczelni – będą one jedynie dla chętnych. Ostatnią formą są zajęcia wyłącznie zdalne. 

Zajęcia stacjonarne połączone z kształceniem zdalnym będą odbywać się na: Wydziale Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii, Wydziale Chemii, Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej oraz Wydziale Matematyki i Informatyki. Kształcenie zdalne z elementami zajęć stacjonarnych będzie przeprowadzone na: Wydziale Historycznym oraz Wydziale Prawa i Administracji. Na pozostałych wydziałach w zależności od kierunku i stopnia będą się odbywać zajęcia stacjonarne ze zdalnymi, zdalne ze stacjonarnymi oraz zdalne. 

Dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku akademickiego studenci mają poznać zalecenia sanitarne, które będą obowiązywać podczas zajęć. Jeżeli podniesie się poziom zagrożenia epidemicznego, to władze uczelni poinformują studentów o przejściu na tryb całkowicie zdalnych zajęć. 

Nie chcą płacić czynszu

Nie wszyscy studenci są zadowoleni z rozporządzenia prorektorów. Niektórzy zwracają uwagę na duże koszty finansowe, związane z wynajęciem mieszkania. Decyzje dotyczące organizacji zajęć mogą zmienić się w każdej chwili. Ciężko będzie znaleźć mieszkanie do wynajęcia dwa tygodnie przez rozpoczęciem zajęć. Może się też okazać, że zajęcia stacjonarne będą trwać jedynie kilka tygodni i wtedy czynsz będzie znacznym finansowym obciążeniem. Ponadto z powodu pandemii wielu studentów znalazło się w fatalnej sytuacji – stracili pracę i nie mogą znaleźć nowej. Z powodu pandemii także niektóre rodzinne budżety mocno ucierpiały. 

– Naprawdę rozumiem niechęć do płacenia czynszu, ale w kwestii bezpieczeństwa jest to naprawdę sprawą drugorzędną i decydując się na studia daleko od domu, jednocześnie godzimy się na takie koszta. Jesteśmy zależni od odgórnych decyzji i zdanie studentów nie będzie się liczyć. Uważam, że pisanie jakiś petycji to sygnał, że zajęcia były dobrze prowadzone, a tak nie było! Nie ma co nawet porównywać nauczania zdalnego ze zwykłym studiowaniem, bo to dwa inne doświadczenia. Nie chcę spędzić ostatnich lat studiowania w wegetacji – opowiada Kasia, studentka.

– Nie mam zamiaru płacić czynszu, gdy okaże się, że będę miał tylko jedne zajęcia tygodniowo. W każdej chwili na uczelni może wybuchnąć epidemia i będę musiał ponosić wysokie koszty finansowe i wydawać pieniądze na puste mieszkanie. Nie wiadomo, czy te decyzje się nie zmienią. Ciężko będzie znaleźć coś dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku – opowiada z kolei Konrad, student.

Boją się zakażenia

Inni zwracają uwagę, że mieszkają ze swoimi starszymi rodzicami. Niektórzy mają schorowanych członków rodziny i boją się, że zostaną zakażeni podczas podróży komunikacją miejską na uczelnię czy w czasie zajęć. Wtedy mogliby zarazić rodziców, dziadków, rodzeństwo czy starszych wykładowców, dla których kontakt z koronawirusem mógłby się fatalnie skończyć. 

– Każdy z nas decydując się na studia daleko od domu wiedział, że musi się liczyć z kosztem wynajmu. Wiele osób mówi tylko o tym, zapominając o zdrowiu i myśląc o pieniądzach czy komforcie siedzenia w domu. Mam starszych rodziców i chorego brata, więc staram się nie narażać i uważać, ale wygląda na to że jeszcze długo będziemy musieli żyć z tym wirusem i trzeba opracować jakieś sposoby radzenia sobie z tym. Zamknięcie wszystkiego nie jest idealnym wyjściem – stwierdza Asia, studentka.

– Bardzo się boje wracać na zajęcia. Gdy muszę iść do sklepu to ogarnia mnie strach. Nie chcę się zarazić i uważam, że stacjonarne zajęcia to narażanie nas i naszych bliskich na niebezpieczeństwo – twierdzi Małgorzata, studentka.

Studiować czy nie studiować? Oto jest pytanie…

Jeszcze inni marzą o powrocie na studia. Mają dość społecznej izolacji i chcą spotykać się z rówieśnikami. Wielu studentów nie może się doczekać powrotu do Krakowa. Ponadto twierdzą, że nauczanie zdalne miało znacznie słabszy poziom niż ćwiczenia i wykłady prowadzone zazwyczaj. 

– Mieszkam w Krakowie, więc dla mnie nie ma znaczenia, czy część zajęć będzie odbywała się zdalnie, czy stacjonarnie. Mimo wszystko lepiej zachować ostrożność przed możliwą falą zachorowań na koronawirusa w jesieni i wołałbym, aby zajęcia odbywały się zdalnie. Sądzę, że nie zmieni to ich wysokiego lub niskiego poziomu. Wszystko zależy od prowadzących, w jaki sposób chcą i potrafią przekazywać wiedzę – mówi Roksana, studentka.

– Nie chcę, żeby moja edukacja całkowicie ucierpiała. To jest mój ostatni rok na studiach i bardzo chciałabym, bym w jakimś stopniu mogła uczyć się normalnie. Co więcej – muszę teraz pisać pracę magisterską. Pisałam teorię w maju i czerwcu z ograniczonym dostępem do bibliotek i było mi dość ciężko, więc też warto o tym pomyśleć. Nieco utrudniony był kontakt z prowadzącymi i nie zawsze maile działały tak sprawnie jak kontakt w cztery oczy – dodaje Asia. 

Skoro można iść na wesele, to można studiować…

Niektórzy studenci zwracają uwagę na to, że życie powoli wraca do normy. Skoro można pójść na wesele, do baru czy na siłownie to równie dobrze można też studiować. Są też tacy, którzy cieszą się ze zdalnych zajęć. 

– To dobrze, że zajęcia stacjonarne wracają. Skoro można pójść do pubu wypić piwo czy na wesele, na którym będzie 150 osób to tym bardziej można wrócić na salę wykładową. Oczywiście wymagałoby to dużej odpowiedzialności ze strony studentów, jak i wykładowców, ale jest to jak najbardziej do zrobienia. Przecież wszyscy jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy są w stanie przestrzegać kilku prostych reguł. Lepiej to niż edukacja zdalna, która często nie stała na poziomie tej w wydaniu standardowym – komentuje Marcin, student.

– Cieszę się ze zdalnych zajęć, ponieważ zdaję sobie sprawę z zagrożenia i wiem, że jest to robione głównie ze względu na wykładowców, którzy często są ludźmi w grupie większego ryzyka. Wydział Polonistyki UJ radzi sobie doskonale z taką formą zajęć, my – jako studenci – nie odczuwamy żadnych niedogodności z tym związanych. Jedynie przykro mi, że nie mogę spotykać regularnie bliskich mi osób z mojego roku – stwierdza Patrycja, studentka.

js

Zobacz także