Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych – tym razem te życzenia nabrały wyrazistego charakteru, nie były tylko utartym sloganem wpisywanym w sms-y rozsyłane do bliskich i znajomych. Głębsze niż zwykle znaczenie świątecznych życzeń dotyczyło zarówno zdrowia, bo o nie teraz martwimy się najbardziej, jak i nadziei na spokój, bo obaw co do przyszłości mamy coraz więcej.
Ostatnie tygodnie sprawiły, że więcej czasu spędzamy z bliskimi. Niektórzy nie potrafią tego docenić, a przecież wiele osób samotnych, zmuszonych do izolacji albo co gorsze – chorujących bez możliwości kontaktu z innymi zazdrości nam każdej minuty w otoczeniu najbliższych. Nie doceniamy tego, że mamy do kogo otworzyć usta, że nawet możemy na siebie nawzajem nakrzyczeć albo choćby razem pomilczeć, wspólnie pogapić się w okno lub w telewizor, usiąść z kimś do obiadu czy razem napić się kawy. Nauczmy się cenić takie chwile, które – jak dziś się nam wydaje – mamy w nadmiarze.
Spróbujmy zastosować proste przysłowie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” i wyciągnijmy naukę z tak dramatycznego doświadczenia, jakim jest epidemia koronawirusa. Bo tak jak „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”, taki po koronawirusie „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”. Bo wprawdzie świat się zatrzymał, ale tylko na chwilę, choć ta chwila dziś się nam dłuży i wydaje się nie mieć końca.
Dlatego warto do tradycyjnych życzeń zdrowia i spokoju dorzucić jeszcze: cieszmy się tym, co mamy. Może epidemia koronawirusa nauczy nas cieszyć się tym, co mamy.
Grzegorz Skowron

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.