Wybory prezydenckie 2020. Głosowania 10 maja nie będzie. Nowy pomysł PiS

fot. Marcin Białek / wikimedia

Trybunał Konstytucyjny uzna, że marszałek Sejmu może dowolnie przesunąć termin głosowania na prezydenta. Do tego uchyli uchwalone przez PiS regulacje odbierające kompetencje Państwowej Komisji Wyborczej. Głosowanie zostanie przeprowadzone 23 maja w lokalach wyborczych. To najnowszy pomysł PiS na wybory prezydenckie.

Wszystko wskazuje na to, że PiS nie ma większości w Sejmie potrzebnej do odrzucenia weta Senatu wobec wyborów kopertowych. Plan PiS, by wybory prezydenckie odbyły się w trybie powszechnego głosowania korespondencyjnego chyba legł w gruzach. Ale rządzący wciąż myślą o jak najszybszym przeprowadzeniu głosowania.

Najnowszy plan to powrót do tradycyjnego głosowania w lokalach wyborczych. Już wiadomo, że nie da się go przeprowadzić 10 maja. Według polityków PiS ostatni konstytucyjny termin wyborów 23 maja. I dlatego marszałek Sejmu Elżbieta Witek zapowiedziała, że wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego o interpretację, czy może przesunąć termin wyborów. Można się spodziewać, że TK pod kierownictwem Julii Przyłębskiej pozytywnie dla PiS zinterpretuje konstytucję, co PiS uzna za podstawę do dalszych działań.

Ale to nie wystarczy. W jednej z tarcz antykryzysowych PiS zabrało kompetencje Państwowej Komisji Wyborczej, np. w zakresie zlecenia wydruku kart do głosowania. Teraz Trybunał Konstytucyjny musiałby te przepisy uchylić, by znowu organizacja wyborów wróciła do PKW.

Taki scenariusz zakłada, że głosowanie odbędzie się w lokalach wyborczych! Korespondencyjnie zagłosują jedynie najstarsi. I do tego głosowanie korespondencyjne ma się odbywać w trybie potwierdzania odbioru pakietów wyborczych.

Konstytucjonaliści uważają jednak, że w obecnej sytuacji jedyne dopuszczalnie prawnie rozwiązanie, to ogłoszenia stanu klęski żywiołowej lub stanu nadzwyczajnego i po jego zakończeniu zarządzenie nowych wyborów prezydenckich. Każde inne rozwiązanie może być kwestionowane. Ale zgoda na stan klęski i przesunięcie wyborów oznaczałoby, że PiS musi realizować to, o czym od samego początku epidemii mówiła opozycja. A to dla PiS jest trudne do przełknięcia.

Grzegorz Skowron

Wybory prezydenckie 2020. Co mówią sondaże? Ciekawe wnioski

Zobacz także