Wypadek Beaty Szydło. Sebastian K. nie przyznaje się do zarzutów

fot. TVN24

Kierowca seicento, podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku w którym ucierpiała premier Beata Szydło usłyszał we wtorek zarzuty. 21-latek nie przyznaje się do winy.

Sebastianowi K. postawiono zarzut naruszenia zasad ruchu drogowego i niesygnalizowania manewru. Wedle krakowskiej prokuratury, wykonując manewr skrętu w lewo, nie zachował odpowiedniej ostrożności.

– Nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu, który wykonywał manewr omijania fiata. Wbrew przepisom wjechał także pomiędzy pojazdy poruszające się w kolumnie samochodów uprzywilejowanych, doprowadzając do zderzenia – mówi prokurator Włodzimierz Krzywicki.

Kierowcy zarzuca się, że nie sygnalizował zamierzonego manewru. Podejrzewano także, że mógł nie słyszeć sygnałów ostrzegawczych, bo słuchał radia. Ta teoria upadła, bo radio… znajdowało się w schowku samochodu. Sebastian K. złożył dzisiaj bardzo obszerne wyjaśnienia i oświadczył, że nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu.

Adwokat Sebastiana K. oświadczył we wtorek, że ma zamiar uzyskać dostęp do procedur ochrony oraz procedur precyzujących jazdę samochodów w kolumnie rządowej.

W sprawie ma zeznawać także premier Beata Szydło, gdy tylko pozwoli jej na to zdrowie.

(wm)

fot. TVN24

Zobacz także