Wywieźmy Majchrowskiego na taczkach! Inaczej się nie da

fot. Pixabay

Platforma Obywatelska w Krakowie ma takie znaczenie, jak jedno wysuszone źdźbło trawy na Błoniach. Żadne. Tak żadne, że żadne znane, szanujące się i nie umoczone jeszcze w politycznych fekaliach nazwisko wiązać się z nią nie chce. Politykom pozostaje więc kupić taczki i wywieźć na nich Majchrowskiego, bo inaczej odwołać się go nie da – pisze nasz dziennikarz Łukasz Mordarski

Nieustannie bawią mnie politycy, którzy co jakiś czas lubią sobie ponarzekać, że Jacek Majchrowski za długo rządzi miastem. Przodują w tym ci, o których krakowianie – zapewne z powodu ich aktywności – zaczynają zapominać. Dziś na przykład z grubej rury przywalił Józef Lassota, poseł PO i prezydent Krakowa z czasów, w których wielu naszych Czytelników nie było jeszcze uprawnionych do głosowania.

– Jego prezydentura jest długa. Wymaga to zmiany – powiedział Lassota o Majchrowskim na antenie Radia Kraków (więcej tutaj). Nie był jednak w stanie wskazać ani jednej osoby, która miałaby choć w małym stopniu szanse z obecnym prezydentem. Nie i koniec. Po prostu Platforma Obywatelska w Krakowie ma takie znaczenie, jak jedno wysuszone źdźbło trawy na Błoniach. Żadne. Tak żadne, że żadne znane, szanujące się i nie umoczone jeszcze w politycznych fekaliach nazwisko wiązać się z nią nie chce. Skoro więc od lat politycy PO nie są w stanie wskazać lepszego kandydata niż Majchrowski, to niech nie biegają po mediach i nie opowiadają, że ten rządzi za długo.

Podobnie próbował zrobić Łukasz Gibała, który najpierw poległ w walce o prezydencki fotel, a później walczył jak lew o organizację referendum, aby odwołać tego, z którym przegrał. Jedyne znamiona logiki w tym działaniu to nazwa stowarzyszenia Logiczna Alternatywa, na czele którego stoi były poseł. Ruchy Gibały nie przekonały mieszkańców i skończyło się kolejną sromotną porażką.

Odnoszę wrażenie, że i Gibała i politycy PO, mają problem z respektowaniem wyników demokratycznych wyborów. Wyjdźmy na chwilę z Krakowa i wejdźmy na krajowe podwórko. Tam działacze Platformy od roku narzekają, że rządzi PiS, straszą PiS-em i narzekają na PiS, jednocześnie nie proponując nic w zamian. Takie ujadanie dla ujadania. A, jakby nie było, ten PiS wybrali ludzie. I to dwukrotnie. Najpierw odprawili z kwitkiem zbyt pewnego siebie, aroganckiego i butnego Bronisława Komorowskiego i wybrali kandydata PiS-u Andrzeja Dudę na prezydenta, a następnie powiedzieli dość rządom PO. Ani z jednej, ani z drugiej porażki politycy pod wodzą Ewy Kopacz i Grzegorza Schetyny nie wyciągnęli wniosków i nadal próbują wmówić ludziom, że PiS jest zły. Jak widać, ta retoryka się przejadła i wyborcy mają gdzieś, co mówią do nich Kopacz czy Schetyna.

Podobnie jest w Krakowie. Tutaj także mieszkańcy mają gdzieś, co mówi do nich Józef Lassota. Zwisa im i powiewa, co ma do powiedzenia Łukasz Gibała. Oni głosują na Majchrowskiego. Dlaczego? Nie wiem. Pewnie każdy ma inne powodu. Ale gadanie, że ten rządzi za długo – mimo że wygra w demokratycznych wyborach – to brak szacunku do krakowian, którzy na niego głosowali. I tylko po części świadczy to o jego sile. Pozostałe głosy dostał pewnie dlatego, że ci, co najwięcej gadają, mają do zaproponowania jeszcze mniej niż Majchrowski.

Obawiam się, że jeśli ci, którzy chcą zmian na stanowisku prezydenta miasta, nadal będą tak skuteczni, jak do tej pory, nie pozostanie im nic innego, jak kupić taczki i wywieźć na nich Majchrowskiego. Wszak to działanie pod publiczkę, będące zaprzeczeniem istoty demokracji, nastawione na rozgłos i docierające do tych, co lubią oglądać obrazki w stylu wymachującego wibratorem Janusza Palikota. (Swoją drogą gdzie teraz jest Palikot?) Na nic więcej, poza gadaniem i robieniem happeningów, niektórych polityków po prostu nie stać.

Łukasz Mordarski

fot. Pixabay

Zobacz także