Zorganizowane Odziały Maniakalnych Oszołomów (ZOMO) wykrzykujące z pianą na ustach słowa uwłaczające godności drugiego człowieka, z coraz większą siłą wdzierają się w tkankę społeczną. Trzymając w rękach polską flagę kalają dorobek narodowy nas wszystkich – pisze dla KRKnews Grzegorz Gondek ze Stowarzyszenia Wielki Kraków.
Czwartkowe popołudnie, Bulwar Czerwieński, pomnik i drzewo. Bohaterowie akcji to Łukasz Wantuch radny Miasta Krakowa i grupa rekonstrukcyjna, mieniąca się być działaczami niepodległościowymi AK i „żołnierzy wyklętych”. Zaczęło się od wystąpień zwolenników budowy wstęgi pamięci (pomnik AK), które można było oglądać na żywo, w internetowej transmisji.
Widzom i słuchaczom ukazał się obraz pożałowania godny i na pewno wymagający interwencji lekarza specjalisty. Mówca, którego nazwiska nie pomnę, domagał się budowy pomnika i upamiętnienia walczących żołnierzy Armii Krajowej, powołując się przy tym na gorące apele popierające tę akcję ich potomków, dzieci i wnuków, ideologicznych spadkobierców, dziedziców sumienia i prawdy, ale nade wszystko strażników prawdziwych polskich wartości.
Grupkę zebranych słuchających przemowy, co chwila elektryzowało nazwisko Wantuch. Euforyczne reakcje i przytakiwania mówcom, przeplatane były groźnymi minami. „Zdrada”, „Nie Polak” i „Żyd” to słowa klucze, które ewidentnie napawały uniesieniem tę niewielką publiczność. Jad nienawiści sączył się sążniście.
Gdy dotknięty kalumniami radny Wantuch ruszył z odporem, zabroniono mu się wypowiedzieć. Odchodząc został wylegitymowany i spisany przez patrol policji.
Krakowski radny chciał błysnąć, a wygłupił się i wystawił na pośmiewisko
Tak, w telegraficznym skrócie, można opisać wydarzenia jakie miały miejsce pod Wawelskim wzgórzem. Można byłoby je potraktować w kategoriach politycznego folkloru, gdyby nie fakt, że może to być obraz rzeczywistości, która nas krakowian, czeka po najbliższych wyborach. Syndromy zdziczenia politycznego mieliśmy już okazję widzieć, obserwując zachowania „patriotów” w trakcie cyklicznych miesięcznic.
Zorganizowane Odziały Maniakalnych Oszołomów (ZOMO) wykrzykujące z pianą na ustach słowa uwłaczające godności drugiego człowieka, z coraz większą siłą wdzierają się w tkankę społeczną. Trzymając w rękach polską flagę kalają dorobek narodowy nas wszystkich. Ludzie ci, w znacznej większości, nie są w stanie pojąc znaczenia słów które wypowiadają, a do takiego działania popycha ich złe rozumienie znaczenia godności, którą im nagle zwrócono.
Akcja Łukasza Wantucha z posadzeniem drzewa zamiast budowy pomnika, unaoczniła wielu to, czego może nie chcieli dostrzec. Ropiejący wrzód nacjonalizmu i ksenofobii w każdej chwili może pęknąć, a rana po nim może być trudna do wyleczenia. Mając na uwadze powyższe, najwyższy czas by dać odpór tym zjawiskom. Pokojowo, przestrzegając prawa, ale w ramach przyjętych przez nich norm kulturowych, tych nabytych i wyniesionych z domów, które przyswoili w ciasnych umysłach, grzecznie acz stanowczo powiedzieć spie****!
Grzegorz Gondek, Stowarzyszenie Wielki Kraków
fot. Pixabay
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.



