Zostawcie historię i spróbujcie zmienić rzeczywistość

Długo zastanawiałem się nad nazwą tego felietonu, bo i o nazwach będzie dziś mowa. A konkretnie o propozycjach ich zmian, które narzucili nam politycy*. Ulice, budowle, urządzenia użyteczności publicznej – wszystko, co propaguje komunizm. Ale zaraz…, czy w Krakowie nie zrobiono z tym porządku już 25 lat temu?

Choć to idea słuszna, to wydaje się, że w Krakowie już niepotrzebna. Co trzeba było zrobić, to już zrobiono – dawno temu.  Drodzy politycy! Tak, mieszkańcy Krakowa chcą zmian. Ale nie zmian ulic, ale tego, co się na nich znajduje. Cholera, zajmijcie się rzeczywistymi problemami. Zostawcie nazwy, bo to tylko nazwy – często element historii, o której trzeba pamiętać, choćby po to, żeby przed nią przestrzec najmłodszych. Propagujące komunizm? Zaraz, jaka ulica w Krakowie wciąż promuje tę ideologię?

„Zmieńmy nazwy”, krzyczycie. I ubierzmy brud w ładne opakowanie, prawda? Tak, bo chodzi o to, żeby nawet szczyny  – zamiast w kiblu – wylądowały w błyszczącym krysztale. Najgorsze jest jednak to, że niedługo inna partia dojdzie do władzy i znów będą zmiany. Pytanie jest jedno, czy Kraków jest aż tak bogaty, aby co chwilę wyrzucać grube pieniądze w błoto? Przecież to są ogromne koszty – nie tylko miasta, ale i tysięcy przedsiębiorców, ludzi, którzy muszą aktualizować swoje witryny sklepowe czy informacje kontaktowe.

My naprawdę potrzebujemy innych zmian. Bardziej od genezy nazw, które przeszkadzają jedynie nielicznym, chodzi nam o to, aby poprawić stan chodników, pobudować parkingi czy odrestaurować parki. Ale przecież tu nie liczą się mieszkańcy. Nowa ustawa wyraźnie precyzuje, że zmiany nazw są wprowadzane w oparciu o wniosek IPN, a nie o postulaty mieszkańców. I tu jest pies pogrzebany. Kto, jak nie ludzie, którzy w danym miejscu mieszkają, powinni mieć decydujący głos?

Jak dla mnie, to politycy mogą nam wybierać inne nazwy nawet na każdą porę roku. Zmieniać je po przeglądnięciu nowej teczki czy informacji o potencjalnej kochance ludzi, którzy uchodzili za autorytety. Niech tylko zapewnią mnie, że to oni załatwią wszystkie formalności w urzędach, a ja nie będę zmuszony do tego, by latać i płacić po wielu instytucjach.

Jan Dzban

* Do 1 stycznia prezydent Krakowa ma przygotować i przedstawić Radzie Miasta projekt uchwały wokół której pojawiło się wiele kontrowersji i jeszcze więcej absurdów. Zgodnie z ustawą z 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego systemu totalitarnego poprzez nazwy ulic, budowli i obiektów użyteczności publicznej każda gmina ma obowiązek w ciągu 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy nadać im nowe nazwy.

Zobacz także