– To świetny styl życia. Styl spędzania styczniowego weekendu między biało-czerwonymi kibicami drącymi się: Małysz, Stoch, Żyła, Kubacki. I co z tego, że z tych gardeł wylatuje równie dużo decybeli, co i promili alkoholu – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.
To już trochę staje się nudne, bo co styczeń muszą prowadzić potyczki z moimi hiszpańskimi przyjaciółmi. Nie o przewadze słońca nad śniegiem czy Morza Śródziemnego nad Bałtykiem, ale o… skokach narciarskich! Tak, ten ciepłolubny naród twierdzi, że to straszny obciach, a ja bronię naszych orłów jak mogę!
Sami przeciw całemu światu
Nie jest to problem tylko polsko-hiszpański, ale problem Polska kontra niemal reszta świata. No bo ile narodów ten sport uprawia? 15? 20? A to przecież mniej niż 10 proc. całej Ziemi! Ja jednak skoków poniżać nie dam! Są świetne, są emocjonujące, są nasze!
Hiszpanie mówią, że nudne jak diabli. Że każdy skacze niemal tak samo, no chyba że niesprawiedliwy wiatr zawieje pod/nad/obok nart. Nic jednak nie mówią o tych swoich bulach, którymi ciskają w parkach. Albo nie śmieją się ze swoich, którzy godzinami potrafią usypiać grą w krykieta. Nie, dla nich skoki są nudne!
To może corrida?
A tymczasem dla mnie skoki to nawet nie dyscyplina sportu, ale styl życia. Styl spędzania tego styczniowego weekendu w Zakopanem między biało-czerwonymi kibicami drącymi się: Małysz, Stoch, Żyła, Kubacki – w zależności, któremy akurat się powodzi.
I co z tego, że z tych gardeł wylatuje równie dużo decybeli, co i promili alkoholu. Wszyscy świetnie się bawią, nie tłuką po głowach, przeżywają skoki po swojemu. To co? Może uganianie się za bykami jest fajniejsze, o podłości tego sportu (?) wobec zwierząt nie wspominając.
Pamiętajcie, nie dajcie deprecjonować skoków narciarskich. Zagarnęliśmy je kibicowsko, organizacyjnie oraz sportowo i nie dajmy sobie wmówić, że są nudne. Bo one nudne nie są nawet wtedy, gdy odwołany zostanie konkurs…
Marta
“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).
Sceny wstydu na krakowskim lotnisku! Ci ludzie rozminęli się ze zdrowym rozsądkiem!



