Pod tą petycją podpisałyby się setki, a nawet tysiące pasażerów. W końcu każdy z kiedyś stał jak kołek, patrzył w to miejsce i klął pod nosem. Bo czemu na siedzeniu nie leży mój tyłek, tylko kogoś plecak/torba/reklamówka? – pisze Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.
Kraków. W autobusie starsza pani, a starszym z szacunku wybaczam wiele. Ale nie mogę wybaczyć, że patrzy na mnie z dołu i uśmiecha się. Chyba życzliwie, ale ja odbieram to jako uśmiech podszyty tekstem: „I co frajerko, bolą nóżki? A moim ziemniakom za to bardzo wygodnie”.
Kraków. Tramwaj, facet pozujący na biznesmena na dorobku. Ja stoję (a jak!), ale za to odpoczywają jego owoce. Przecież nie mogą być w rękach czy pod nogami, tylko muszą leżeć obok. A pan biznesmen pewnie czuje się zwycięzcą – w końcu zapłacił za jeden bilet, a miejsca ma dwa. Szkoda tylko, że miejsce nie mam ja.
Kraków. Grupa chłopaków, wracają chyba z jakiegoś treningu. Nie siądzie jeden obok drugiego, bo wtedy na kolanach musiałaby wylądować torba. A torba kolan nie lubi, torba lubi siedzenie. Równie dobrze chłopcy mogliby się położyć lub wyciągnąć nogi – szkodliwość społeczna byłaby taka sama.
Nie pcha się na siedzenie, nie wskakuje na ławkę
A gdzie tu Hiszpania? Ano właśnie, Hiszpania ten problem rozwiązała przypadkowo (jak to Hiszpania ma w zwyczaju). A mianowicie – na zakupy zasuwasz z wózeczkiem. Takim, jakich w Polsce jest bardzo niewiele.
O, takich jak tu:

Wózeczek, a raczej torba ma kółkach, którą ciągnie się za sobą (coś jak bagaż podręczny). I która cały czas ma kontakt z ziemią, a to sprawa kluczowa. Wózeczek nie siada na siedzeniach w MPK, nie wskakuje na ławeczkę na przystanku. Po prostu cały czas stoi i nikomu nie przeszkadza – ani właścicielce/właścicielowi, ani mi.
Już nie wspominając, że to dużo wygodniejsze od noszenia reklamówek czy toreb. Choć może jednak warto zastanowić się, czemu w marketach są wózki, a nie siatki? I czemu małe dzieci szybciej i wygodniej transportujemy w wózkach, a nie w nosidłach? Jeśli jednak ktoś woli dźwigać niż ciągnąć…
Oczywiście, że chłopcy do wózeczka sprzętu sportowego by nie wrzucili, ale może dlatego układają swoje torby na siedzeniach, bo widzą, że w Krakowie generalnie na siedzeniach układa się wszystko?
Warzywny odpoczynek
I jak sobie to czytasz siedząc w wygodnym fotelu, to pewnie problemu nie widzisz („ta zakompleksiona laska znów się mądrzy z Hiszpanii”), ale gdybyście czytali ten tekst w upale, przyciśnięci do szyby, nad Wami wisiałaby spocona pacha mężczyzny postury niedźwiedzia, a obok na siedzeniu leżałby kilogramów porów, trzy buraki i natka pietruszki, to gwarantuję – trafiłby Was szlag.
Marta
zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay
“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).



