Szybkie fakty

Kategoria Krakówek
Data 16 sierpnia 2018
Czytanie ~2 min
Krakówek · 16 sierpnia 2018 · 2 min czytania

Paskudny zwyczaj na naszych drogach. Wstyd na cały świat!

Autor: Michał Lop Aktualizacja: 16.08.2018 Lokalizacja: Kraków

– Już mi się nawet nie chce słuchać, że to co Polacy wyprawiają za kierownicą, to przedłużenie penisa – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.

To już jest jakaś choroba, która trawi niemal całe społeczeństwo. Żeruje jak szkodnik, wyżywa się na nas jak największy pasożyt. Choroba, która mogłaby mieć tysiące nazw, a każda kojarzyłaby się ze wszystkim, co najgorsze.

Aleje 29 listopada. Wyprzedzam samochód lewą stroną, ale za mną już ktoś nerwowo mruga światłami i tylko czekam, aż wyprzedzi mnie pasem zieleni.

Ruczaj. Stoimy w korku, światło zmienia się na żółte, potem czerwone. Dwa pasy stoją, ale trzecim wbija się człowiek na skrzyżowanie i zatrzymuje się na jego środku, tamując kompletnie ruch.

Wjazd na parking w okolicach Rynku. Jedno miejsce wolne. Powoli tam skręcam, ale zaraz z impetem i piskiem ktoś wjeżdża mi przed maskę i z uśmiechem daje do zrozumienia: „Byłem szybszy, frajerko”.

Dżungla, ciągła bitwa. Zamiast czerpać przyjemności z jazdy, to ciągły stres. Stres powodowany tym, że ktoś chce być o 10 sekund szybszy. Chociaż nie, ten ktoś po prostu chce być lepszy. Chce się wepchnąć, wyprzedzić, zrobić na złość, pokazać, że on tu rządzi. Jak na jakimś meczu piłki nożnej. Ale nie towarzyskim, tylko takim, gdzie banda karków z łysymi pałami gra z drugą taką samą. 

Odechciewa mi się jeździć samochodem po Polsce. Ciągłą bitwa, gonitwa, wyzwiska, pukanie się w czoło. W Hiszpanii czasem mam po dziurki w nosie ślamazarności i tym, że oni niczym się nie przejmują. Wolno ruszają, czasem na światłach się zagadają. Trafia mnie, bo to generuje korki. Ale to nic wobec tego, co prezentuje bydło na polskich drogach. A niestety, to bydło zagraża i odbiera chęć z jazdy nam wszystkim.

I nie chce już mi się słuchać spłycania problemu do walki samców czy opowieści o przedłużaniu penisa. Nie, to za poważny problem, by go tylko obśmiewać.

P.S. Postanowiłam poszukać jakiegoś potwierdzenie w statystykach i długo nie musiałam szukać. Od 2010 r., z roku na rok, Polacy za granicą powodują więcej kolizji. W 2017 r. było ich aż 65 tys. Wstyd!

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Robią lody za każdym winklem. Wysyp rozpusty w Krakowie!

 

 

 

Reklama