Wprawdzie rząd wydłużył obowiązywanie ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa, przesunął matury i egzaminy ósmoklasistów na bliżej nieokreślony termin, wprowadził nakaz zakrywania ust i nosa, ale z drugiej strony dał do zrozumienia, że już wkrótce będziemy mogli masowo wychodzić z domu, biegać i jeździć na rowerach. Przedświąteczny optymizm czy sprzeczne komunikaty?
Zakomunikowane nam wczoraj decyzje dotyczące utrzymania dotychczasowych obostrzeń mogły trochę zaskakiwać. Z jednej strony premier i minister zdrowia apelowali, by pod żadnym pozorem nie planować Świąt Wielkanocnych w większym gronie, bo to bardzo niebezpieczne. Z drugiej jednak zapowiedzieli, że narodowa kwarantanna zakończy się 19 kwietnia, a więc zaledwie sześć dni po świętach.
I już wtedy otwarte zostaną restauracje i puby, galerie handlowe, będzie można wyjść na spacer do lasu lub parku, iść do kina lub teatru, pobiegać po bulwarach i pojeździć na rowerze. Ale z drugiej strony będziemy musieli mieć na twarzy maseczkę lub coś w tym rodzaju (bo zdobycie maseczek to dalej duże wyzwanie), co może dowodzić, że wypuszczenie nas w przestrzeń publiczną po kilku tygodniach zamknięcia jednak takie całkiem bezpieczne nie jest. Dowodzi tego także dalsze zamknięcie szkół, przedszkoli i żłobków oraz uczelni, na tydzień dłużej niż zamknięcie nas w domach. I obowiązujący do odwołania zakaz organizowania imprez masowych.
Załóżmy jednak wersję optymistyczną – rząd wie co robi, a w ciągu kilku dni zacznie spadać liczba zakażeń i rzeczywiście wyjście z domu stanie się w miarę bezpieczne. Dzieci posiedzą trochę dłużej w domu, ale nic na tym nie stracą, za to zaczną działać sklepy, restauracje i puby, tłumy ruszą na zakupy i do zabawy, a gospodarka ruszy z kopyta.
Wersja pesymista? Rząd wie co robi, bo zatrzymanie państwa na dłużej może skończyć się katastrofą finansową budżetu, wielkim bezrobociem i kryzysem gospodarczym, z którego długo się nie podniesiemy. Dlatego zostaje podjęta próba powrotu do normalnego życia – mimo niebezpieczeństwa, że koronawirus tak szybko nie odpuści.
Wersja spiskowa? Rząd wie co, co robi i chce udowodnić, że wybory prezydenckie w maju to żaden problem. Argumentem za tą wersją jest przesunięcie matur i egzaminów kończących podstawówkę co najmniej na połowę czerwca. Okazało się bowiem, że matur w maju być nie może, ale wybory nadal są aktualne.
Jest jeszcze zupełnie inna wersja – rząd nie wie, co robi. Ale to już chyba przedświąteczna herezja.
Bez względu na to, którą wersję uznajemy za prawdziwą, dziś zdrowie jest najważniejsze. I tej tezy może i powinien trzymać się każdy z nas.
Grzegorz Skowron
Koronawirus. Obecne ograniczenia zostaną przedłużone? Co z maturami i egzaminem ósmoklasistów?

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.