Dominik Jaśkowiec o „nocnych konsultacjach” w mediach społecznościowych: to jest złe

Dominik Jaśkowiec / Facebook Dominik Jaśkowiec / Facebook

– Obecnie miasto nie prowadzi konsultacji społecznych, a urzędnicy zasłaniają się koronawirusem. Zamiast powszechnego dialogu na zamkniętych facebookowych grupach odbywają się dyskusje dotyczące funkcjonowania miasta, które następnie są wdrażane w życie – mówi w rozmowie z KRKnews Dominik Jaśkowiec, przewodniczący Rady Miasta Krakowa.

Jak już informowaliśmy, w mediach społecznościowych doszło do ostrego starcia między radnymi Dominikiem Jaśkowcem i Andrzejem Hawrankiem a dyrektorem Zarządu Transportu Publicznego Łukaszem Frankiem. Impulsem do dyskusji był wpis na grupie tytułującej się Krakowska Tarcza dla Mobilności, tak jak nazywy się oficjalny projekt miejski dotyczący zmian w organizacji ruchu. Kiedy wokół porstu rozpętała się burza, zniknął z sieci. Zapisy dyskusji zostały.

KRKnews: – Opublikował Pan post dotyczący nocnych konsultacji Krakowskiej Tarczy dla Mobilności i dyrektora Zarządu Transportu Publicznego – Łukasza Franka, który wywołał duże poruszenie. Dlczego?

Dominik Jaśkowiec, Przewodniczący RMK: – To nie był broń Boże post o dyrektorze Franku. Dyrektor Franek się niepotrzebnie emocjonalnie uniósł, bo to nie chodziło o niego. Post dotyczył niepokojącej tendencji. W trakcie pandemii miasto podejmuje wiele ważnych decyzji, które dotykają mieszkańców. Często są bardzo kontrowersyjne. Nie są prowadzone konsultacje społeczne, które powinny się odbywać zgodnie z wytycznymi wskazanymi przez Komisję Europejską, ale także z uchwałą RMK. Tworzy się jakieś nieformalne grupy na Facebooku, na których dyskutuje się wśród zwolenników danego rozwiązania określony pomysł, a potem się go wdraża w życie. Profil Krakowskiej Tarczy dla Mobilności opublikował wiele pomysłów, które zostały wprowadzone w Krakowie. Tak nie można. Po to mamy zasady powszechności konsultacji społecznych, żeby dać szansę każdemu mieszkańcowi Krakowa wypowiedzieć się w tej sprawie. Krakowianie powinni móc zabrać głos i powiedzieć, czy to, co proponuje finansowana z podatków władza publiczna, jest słuszne czy nie. Stąd mój ostry przeciw wobec takich działań.

Czy w związku z tym precedensem ma Pan zamiar podjąć jakieś działania?

– Każdy ma prawo rozmawiać w klubie przy piwie o późnych godzinach nocnych. Trudno to nazywać konsultacjami. To są prywatne spotkania towarzyskie, na których rozmawia się na dowolne tematy. To już jest wolność każdego z nas. Trzeba wrócić do egzekwowania uchwały RMK o konsultacjach społecznych. Projekt powstał wspólnie z aktywistami m.in. z Przemkiem Dziewitkiem. Uchwała jest dobrze oceniana wśród osób zajmujących się dialogiem społecznym. Problem jest taki, że nie jest wdrażana. Miejskie jednostki i wydziały tłumaczą, że jest koronawirus i nie organizują konsultacji. Później są podejmowane takie decyzje. Widać frustrację mieszkańców, a zwłaszcza tych bardziej aktywnych. To pokazuje, że zarządzanie miastem idzie w bardzo złym kierunku. Trzeba egzekwować prawo i narzędzia, które mamy. Mechanizmy organizowania konsultacji zostały opracowane z przedstawicielami prezydenta, więc powinny być wdrażane. Będę zgłaszać interpelację, by przestrzegać tych reguł i pytać się, czy wdrożone działania w ramach Krakowskiej Tarczy dla Mobilności były konsultowane.

Czy można jeszcze w jakiś sposób pomóc w organizacji konsultacji?

– Mamy rady dzielnic, na które wydajemy sporo pieniędzy. Z nimi się nie rozmawia na temat podejmowanych w ich okolicy działań. To nie jest duży wysiłek, żeby spotkać się z radą dzielnicy i napisać stosowane pismo z prośbą o opinię. To też się nie dzieje. Pandemia koronawirusa zamknęła nam miasto i działania urzędu w formie mentalnej.

W jednym z komentarzy stwierdził Pan, że wprowadzone zmiany utrudniają poruszanie się po mieście komunikacją miejską i za niedługo szybciej dojedzie się z Krakowa do Warszawy niż z jednego końca miasta na drugi.

– Chciałbym, żeby czas przejazdu przez miasto został skrócony. Kto tego dokona, będzie moim bohaterem. Za personalne obsady stanowisk odpowiada prezydent, więc to on powinien takie działania podjąć. Przejazd przez całe miasto ze wschodnich rubieży Nowej Huty do Borku Fałęckiego trwa półtora godziny. Przejazd pociągiem Pendolino z Krakowa do Warszawy to 2 godz. 15 min. To jest bardzo niepokojąca tendencja, której wszyscy doświadczamy – nieważne, czy wsiedlibyśmy w samochód, czy w komunikację miejską. Ten czas jest zdecydowanie za długi i jest to duży problem.

Czy ktoś powinien ponieść konsekwencje za „nocne konsultacje”?

Trudno jest udowodnić, że profil Krakowskiej Tarczy dla Mobilności był redagowany przez osoby związane z Miejskim Inżynierem Ruchu czy Zarządem Transportu Publicznego. Oni twierdzą, że za tym profilem nie stoją. Chodziło o to, żeby napiętnować złą praktykę. W sferze dowodowej trudno byłoby o ustalenie, kto wrzucał posty. Rada Miasta Krakowa nie jest komisją śledczą i nie będzie się takimi sprawami zajmować. Chodziło mi o napiętnowanie złej praktyki, która ma miejsce na różnych forach społecznościowych, które często są zamknięte dla mieszkańców. Gdy skrytykowałem ich działania, to zostałem od razu zablokowany. To pokazuje, jak to działa. Fora są często niedostępne dla zwykłych mieszkańców, a prowadzone są tam jakieś negocjacje, działania, rozmowy i analizuje się jakieś pomysłu, o których wszyscy dowiadują się po fakcie. I to jest złe.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zobacz także