Dość tego! W taki sposób dresiarz, urzędnik i starsza pani terroryzują krakowskie osiedla

fot. Foter.com

Nie tylko oni, ale też tysiące innych ludzi, a dokładniej tysiące właścicieli psów. Bo ja już naprawdę mam dość zapewnień: „nie gryzie”, „proszę się nie bać”, „to grzeczny piesek”. Kraków to nie jest gigantyczny wybieg dla zwierząt, tylko miasto, w  którym żyje blisko milion ludzi – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.

O dresach z zakutymi łbami, którzy powinni mieć zakaz rozmnażania się, nawet nie chce mi się pisać. Idzie taki element, prowadzi tego swojego pitbulla. Czasem na smyczy, czasem bez. Ale nawet jak na smyczy, to pozwoli mu obwąchać jedną czy drugą nogawkę. I wtedy dres nie próbuje nawet uspokajać, że wszystko jest dobrze. Po prostu podbudowuje sobie dresiarskie ego psem-mordercą.

Trudniej jednak wytłumaczyć mi mojego sąsiada. Urzędnik, facet niby na poziomie. Jeszcze wzdłuż bloku to prowadzi tego swojego wilczura na smyczy, ale jak zniknie za rogiem, to hulaj dusza. Pies spuszczony, sprintem zasuwa w stronę skwerku. Nie patrzy na dzieci, nie patrzy na starszych. Tzn. patrzy, ale gdy je obwąchuje, a w oczach obwąchiwanego widzi strach. „Proszę się nie bać, nie gryzie” – na ogół mówi sąsiad, co jest jeszcze bardziej irytujące niż jego pies. 

Albo starsza pani z bloku obok. Nie ma nikogo, więc chadza z tym swoim psem cały dzień. A pies taki, że jak panią pociągnie, to tylko krzywdę jej zrobi. Ale kaganiec? Po co. Smycz? Przydaje się tak, jak samochodowy alarm w starciu z profesjonalnym złodziejem. Ale pani nie przeszkadza wmawiać wszystkim: „spokojnie, grzeczny jest, krzywdy nie zrobi”.

Nie zrobi? Jak będzie chciał to zrobi i pani, i połowie osiedla. Bo kto da gwarancję, jak zachowa się pies, gdy dziecko przypadkowo nadepnie mu na łapę? Lub jak się zachowa, gdy np. zobaczy u kogoś na rękach kota? Albo nagle coś mu odbije, bo generalnie wszystkim stworzeniom czasem odbija?

Straszne, po prostu straszne, że ludzie wierzą w te swoje hasła: „spokojnie, nie gryzie”. Nie, nie jest spokojnie. Spokojnie będzie wtedy, gdy pies na mordę dostanie kaganiec, a właściciel do ręki smycz. Wtedy nie trzeba zaklinać rzeczywistości i opowiadać kretynizmów, w które i tak nikt nie wierzy. No może oprócz właściciela…

Posiadanie psa w Krakowie łatwe nie jest. O ile w Hiszpanii często spotykałam specjalne miejsca, gdzie zwierzaki po prostu mogły się wybiegać, tak w Krakowie nie widziałam ich wiele. A szkoda, bo w takim „getcie” jedyne zagrożenie jest takie, że psy nawzajem rzucą się sobie do gardeł. Ale to już problem psów i ich właścicieli, a nie wszystkich wokół.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Foter

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

 

Obrzydzające! Takich ludzi po prostu nie da się szanować [Wybory 2018]

Zobacz także