Kolejny brutalny mord. A gdyby ustawka kiboli wyglądała inaczej…

fot. Foter.com

Zrobił wielkie oczy i zaczął opowiadać. „U nas często wygląda to zupełnie inaczej. Oczywiście, że mamy bandytów, ale takie rzeczy? U nas jak kiedyś była ustawka, to wyglądała wręcz zabawnie” – pisze Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Słyszałam o kolejnym kibolskim mordzie w Krakowie. Nie rozstrzygam kto był dobry, a kto zły. Kto kibolem, a kto zwykłym przestępcą. Stała się straszna tragedia i tyle.

18-latek brutalnie zaszlachtowany w Krakowie. Prokuratura podaje przerażające szczegóły

Nie będę Wam mydlić oczu, że w Hiszpanii kibolstwa nie ma. Nie wylewa się z telewizji, nie słychać o wielkich rozróbach na stadionach, ale z owieczkami też nie mamy tu do czynienia. Pamiętam, jak kiedyś na mecz (bodaj do Sevilli) jechali kibice z Wrocławia i ich bus został napadnięty. Skradziono jakieś flagi, ktoś został pobity. Normalni kibice tak się nie zachowują.

Opowiedziałam jednemu znajomemu co się stało we wtorek w Krakowie. Nie mógł uwierzyć, po czym zaczął snuć mi swoją opowieść.

„Kumpel pojechał kiedyś na wyjazd z kibicami z Malagi. Normalny wyjazd, na normalny mecz. W pewnym momencie ktoś w autobusie oświadczył, że mogą się trochę spóźnić, bo jest ustawka z kibicami z innej drużyny. Kumpel trochę się przestraszył i powiedział, że on nigdzie nie idzie.

– Nie ma problemu, kto nie chce, ten zostaje – usłyszał w odpowiedzi.

Całą ustawkę oglądał więc zza szyby autokaru. Jak wyglądała? Dwie grupy stanęły naprzeciwko siebie i zaczęły śpiewać, kto głośniej. Później nieśmiało zaczęli się do siebie zbliżać. W końcu niemal stykali się nosami, zaczęli się jeszcze głośnie przekrzykiwać, wrzucać sobie jakieś teksty i nagle szef jednych z nich machnął ręką i wszyscy się rozeszli”.

Słuchałam tego i wyobrażałam sobie kłótnie przedszkolaków:

– Jesteś głupi! (75 decybeli)

– A Ty głupszy! (80 db)

– A Ty najgłupszy na świecie! (85 db)

– A Ty zawsze milion razy głupszy! (90 db).

Gdy znajomy skończył opowieść, oboje zaczęliśmy się śmiać. Gdy się rozeszliśmy, on pewnie pomyślał, że jednak ich kibole to mięczaki. A ja, że bardzo bym chciała, żeby nasi byli mięczakami, a nie troglodytami.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Foter.com

 

Gdy wybierasz się na wakacje do Gdańska, a niespodziewanie lądujesz w Skawinie

Zobacz także