Koronawirus w Krakowie. Zaczęło się przerażające kombinowanie! To może się skończyć bardzo źle…

„Nie, bo nie!” – to hasło wbijane dzieciom od maleńkości powinno dziś być tłuczone do głów młodzieży, dorosłych, seniorów. Niestety, ale wielu z nich nie jest w stanie zrozumieć prostego zakazu, który ma ich uchronić przed koronawirusem – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

„A jak przechodzę lasem do domu?”, „A jak pierwszą potrzebą jest dla mnie alkohol?”, „A jak idę 1,35 m od żony, to kto mi to zmierzy?” – wystarczy na chwilę wskoczyć w świat internetu (a w dobie koronawirusa tych „chwil” mamy wyjątkowo dużo), by zobaczyć, że Polacy kombinowanie mają we krwi.

Kiedyś oszukiwali PRL, później wczesny kapitalizm, a jak już gospodarczo zrobiło się znośnie, to pojawił się nowy wróg – koronawirus. I to nawet nie jako choroba, ale zakazy z nim związane.

„Kto mnie złapie? Kto mi zabroni? Mandatu nie przyjmę i co mi zrobicie?” – pytania nieodpowiedzialnych ludzi się mnożą, choć odpowiedź na nie powinna być jedna i ucinające każdą dyskusję: „Jeśli tak zrobisz, to narazisz na zakażenie siebie, a następnie swoich bliskich”.

Naprawdę, w dobie koronawirusa mamy się o co martwić i o co kłócić. Przecież zaraz przedsiębiorstwa będą padały jak muchy, ludzie stracą robotę, mężowie się rozpijają, żony będą wyrzucały ich z domów, a dzieci – widząc to wszystko – same będą chciały opuścić miejsce zamieszkania.

Oczywiście przesadzam, ale czy w tym trudnym czasie nie lepiej skupić się na efektywniejszej pracy? Lub postawić na kreatywność w wychowywaniu dzieci? Albo pomóc im w nauce, bo ta online to przecież jakiś żart?

Naprawdę, są dziesiątki innych rzeczy, które można robić, zamiast podważania i bezcelowego drążenia tematu dziecinnym schematem: „A po co?”, „A dlaczego?”, „A co mi zrobią?”.

W odpowiedzi dla takich ludzi i ich pytania „Bo co?”, przychodzi mi do głowy tylko jedno: „Jajco!”. I to wcale nie wielkanocne.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Co za zamieszanie! To kto w końcu wygrał te wybory?!

Najnowsze

Co w Krakowie