Szybkie fakty

Kategoria Najnowsze
Data 13 lipca 2020
Czytanie ~5 min
Tematy Andrzej Duda, Krzysztof Bosak, prezydent
Najnowsze · 13 lipca 2020 · 5 min czytania

Politolog podsumowuje wybory prezydenckie: „Rafał Trzaskowski nie jest urodzonym liderem” [nasz wywiad]

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 13.07.2020 Lokalizacja: Kraków

– Trzaskowski musiał stanąć na głowie, bo głosów zabrakło mu dużo więcej. Musiał szyć elektorat z lewej i prawej strony. To musiało odbić się szerokim szpagatem na niespójności przekazu. Była to kampania brutalna i ostrych haseł. Nie wytworzono konstruktywnej debaty. To przykład jednej z gorszych kampanii ostatnich 30 lat – mówi dla KRKnews.pl Bartosz Brzyski, politolog. 

W wywiadzie dla KRKnews.pl ekspert zdradzi, jak będzie wyglądała kolejna kadencja Andrzeja Dudy. Politolog odpowie na pytanie, czy Konfederacja wygrała wybory, a także opowie o politycznej przyszłości Szymona Hołowni. 

KRKnews.pl: Czy wygrana Andrzeja Dudy jest dla Pana zaskoczeniem?

Bartosz Brzyski: – Spełnił się zakładany scenariusz. Większość analityków wskazywała, że prawdopodobieństwo wygrania Andrzeja Dudy jest większe, ponieważ prezydent miał dużo szerszą bazę wyborców niż w pierwszej turze Trzaskowski i potrzebował powyżej miliona głosów, aby te wybory wygrać. Wyborcy Konfederacji podzielili się niemal na pół i przewaga Dudy była minimalnie większa, ale to finalnie głosów wystarczyło do wygranej. Kandydaci byli bardzo blisko siebie. Ze względu na rekordową frekwencję Rafał Trzaskowski uzyskał liczbę głosów, która w 2000 r. pozwoliła Aleksandrowi Kwaśniewskiemu wygrać pierwszą turę. To pokazuje, jak dużo osób oddało głos na kandydata, który nie wygrał – ponad 9 mln wyborców. Polaryzacja w Polsce jest duża, ale także są wielkie emocje społeczne. Andrzej Duda ma też spory elektorat negatywny i z tym trzeba się zmierzyć.

Komu Andrzej Duda zawdzięcza wygraną? Ważny polityk PiS nie pozostawia złudzeń

Według danych z komisji wyborczych w większości województw wygrał Rafał Trzaskowski.

– Mapy poparcia mają to do siebie, że często wprowadzają w błąd. Jeżeli popatrzymy na sytuację w województwach to będzie wyglądać zupełnie inaczej niż w powiatach czy okręgach wyborczych. Wtedy zobaczymy, że Andrzej Duda ma poparcie w głąb i na zachód kraju niż będzie wynikało to z map z wynikami województw. Duże miasta ze względu na liczbę ludności nieco zafałszowują te wyniki. To jest kwestia analizy. Bezsprzecznym faktem jest to, że polaryzacja jest bardzo duża. Doszliśmy do jej szczytu. Nie sądzę, by w 2023 r. był tak silny podział społeczeństwa w wyborach. Na pewno zmieni się Zjednoczona Prawica, jak i opozycja będzie musiała znaleźć dla siebie nową formułę. AntyPiS-em wyborów nie da się wygrać. Pytanie, czy znajdą się liderzy i politycy, którzy będą umieli nadać nowy ton polityce. Jesteśmy w klinczu od kilku dobrych lat. Nie widać nikogo, kto zaproponowałby coś nowego w polityce i sposobie komunikowania się z wyborcami.

Jak będzie wyglądać przyszłość PO po przegranych wyborach prezydenckich?

– Na pewno polityk, który zebrał prawie 10 mln głosów to ogromna szansa i kapitał dla takiej partii jak PO. To jest też pytanie psychologiczne, na ile Rafał Trzaskowski na lidera się nadaje. To sytuacja go wykreowała. Należy pamiętać, że był jednym z kilku kandydatów do zastąpienia Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. To nie jest polityk, który sam wywalczył sobie to miejsce. Wewnętrzne badania PO wskazały, że ma największe szansę i to partia go oddelegowała do zadania. Rafał Trzaskowski nie jest urodzonym liderem i jeżeli nie zmienił siebie jako polityka oraz nie wykreował nowej twarzy to nie sądzę, że wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich. Nie uważam, by był czołową postacią PO.

Aleksander Miszalski: będą protesty wyborcze

Jak podsumowałby Pan kampanie Andrzeja Dudy i Rafała Trzaskowskiego?

– Kandydaci nie przedstawili specjalnej oferty programowej. Andrzej Duda raczej szedł do wyborów z hasłem, że będzie tak jak było. Rafał Trzaskowski program przedstawił na jeden dzień przed pierwszą turą wyborów i nie był zbyt spójny. Pod względem debaty o wizji prezydentury i kierunku prowadzenia Polski mieliśmy sporty deficyt. Kandydaci prowadzili defensywną kampanię. Do debaty razem nie stanęli. Trzaskowski nie zaryzykował pojawienia się w końskich. Próba motywowania i mobilizacji tylko własnego elektoratu oraz nie pójście po nowych wyborców sprawiła, że wygrał Andrzej Duda. W dużej mierze ryzyko defensywnej kampanii ponosili obydwoje. Trzaskowski musiał stanąć na głowie, bo głosów zabrakło mu dużo więcej. Musiał szyć elektorat z lewej i prawej strony. To musiało odbić się szerokim szpagatem na niespójności przekazu. Była to kampania brutalna i ostrych haseł. Nie wytworzono konstruktywnej debaty. To przykład jednej z gorszych kampanii ostatnich 30 lat.

Jak będzie wyglądać prezydentura Andrzeja Dudy?

– Po wczorajszym przemówieniu mogę wnioskować, że prezydent niezbyt dobrze czuł się w tej kampanii. Strategia kampanijna nie była dla niego czymś naturalnym. Widać, że ewidentnie dużo chętniej mówi o wspólnocie i jest bardziej koncyliacyjny ze swojej natury. By prezydent był bardziej niezależny to musi mieć zaplecze. Duda ma możliwość, by wybić się na większą niezależność. Natomiast kluczowe jest to, czy zbuduje takie zaplecze. W pierwszej kadencji był ewidentnie z tym problem. Prezydent chciałby być bardziej niezależny, ale pytanie czy mu się to uda. Czy przez te pięć lat stał się bardziej dojrzałym politykiem? Tutaj za wcześnie, by o tym mówić. Chęć większej emancypacji ze strony Andrzeja Dudy jest widoczna.

Kinga Duda: „Nikt nie zasługuje na to, by być obiektem nienawiści”

Czy Szymonowi Hołowni uda się przez 3 lata utrzymać ruch Polska 2050?

– Dla Szymona Hołowni to będzie bardzo duży problem, by utrzymać te struktury przez 3 lata. To zależy od tego, co będzie działo się w opozycji. Gdyby PiS odbiłby Senat, to rozpocząłby się duży ferment w opozycji. Przy starcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej mówiło się o możliwym rozpadzie przy fatalnym wyniku z sondaży. W tej chwili przewrót i próba wyłonienia nowego przewodniczącego w PO może kierować nas ku myśli, że ruch Szymona Hołowni, w którym jest trochę polityków opozycji, będzie potrafił przyciągnąć postaci z grona opozycji i stworzyć coś, co będzie miało większy potencjał. Być może jest to scenariusz dopiero na kolejne miesiące. Patrzyłbym na to, co będzie miało się w PO. Może rozpad na mniejsze frakcje i ferment w Platformie dałby tlen Szymonowi Hołowni. W innym wypadku raczej wielkiej przyszłości Polsce 2050 nie wróżę.

Czy wygrana Andrzeja Dudy oznacza zwycięstwo czy porażkę dla Konfederacji?

– Zawsze największym wrogiem jest ten, który stoi najbliżej. Dla Konfederacji najbardziej niebezpieczny jest obóz PiS. Konfederacja atakuje regularnie PiS z prawej strony i dużo nie straci na prezydenturze Andrzeja Dudy. Będzie miała jeszcze większe pole do atakowania w kwestiach takich jak m.in. ochrona życia czy polityka migracyjna. Pole do atakowania PiS jest bardzo duże. Jeżeli ktoś wygrał w tych wyborach oprócz Andrzeja Dudy – to Konfederacja. Miała w końcu okazję, by trafić do mediów liberalnych, w których interesie było to, by zachęcić wyborców konfederatów do głosowania na Rafała Trzaskowskiego. Z drugiej strony Krzysztof Bosak nie poparł żadnego z kandydatów i nie musiał do nikogo się przyklejać i łasić. Wyborcy pozytywnie na to zareagowali. Konfederacja wygrała i kto nie zostałby prezydentem, to pozycja konfederatów umocniła się na scenie politycznej.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Reklama