Szybkie fakty

Kategoria Koronawirus
Data 21 maja 2020
Czytanie ~2 min
Koronawirus · 21 maja 2020 · 2 min czytania

To koniec pandemii koronawirusa? Kraków wrócił do normalności! Oby nie skończyło się to katastrofą…

Autor: Michał Lop Aktualizacja: 21.05.2020 Lokalizacja: Kraków

Końca pandemii nikt nie ogłosił, przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie widać jednak, że krakowianie tego koronawirusa mają już w głębokim poważaniu. I oby tylko nie okazało się to zgubne… – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach. 

Przestrzegacie jeszcze #ZostańWdomu? Bo jeśli tak, to opowiem Wam, jak dziś wygląda Kraków.

Ludzi w MPK rzeczywiście mniej, bo nie jeżdżą do pracy. Ten aspekt koronawirusa jest dla nich wygodny, więc z nim nie walczą. Pracując z domu równocześnie gotując/piorąc/oglądając seriale. Źle nie jest.

Zarazki z gardzieli

Są jednak też aspekty mniej wygodne. Place zabaw miały być zamknięte i te, na których dało się powiesić kłódkę, rzeczywiście są. A pozostałe owinięto taśmą, po której zostały już tylko strzępy i dzieci bawią się tam w najlepsze. Patrzą na to ich rodzice, którzy oczywiście maski mają na brodach, bo przecież to właśnie gardzielą wydzielamy najwięcej zarazków…

W poniedziałek otworzyliśmy ogródki i wniosek jest tylko jeden – nic tak dobrze nie niweluje „social distance” jak piwo. Dwa metry odstępu? Wolne żarty. Ludzie siedzą sobie na kolanach, a chętnych jest tylu, że wkrótce wejdą sobie na głowy.

Zwykłe siłownie niby pozamykane, ale przy tych na świeżym powietrzu ustawiają się kolejki. Czekam tylko na kina samochodowe i ludzi, którzy będą wychodzili ze swoich pojazdów lub nawet przyjdą pieszo, by obściskiwać się przy wielkim ekranie.

Krakowianie podzieleni

Koronawirus nie został pokonany, choć „miasto” mówi coś innego. Może i ci ludzie mają rację, bo kiedyś trzeba wrócić do normalności, więc nie chcę ich oceniać. Żal mi jednak tych, którzy cały czas wyznają „social distance”, „#ZostańWdomu” itd. Oni walczą o Kraków bez pandemii, często nawet nie wiedząc, że kilkaset metrów dalej może on rozwijać się w najlepsze (bo kto da sobie uciąć rękę, że tak nie jest?).

Kiedyś dzieliliśmy społeczeństwo ze względu na pochodzenie, później na majątek, a dziś na tych, którzy się boją i nie boją koronawirusa. Oby tylko nie okazało się to podziałem na odpowiedzialnych i kompletnie nieodpowiedzialnych.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Wstyd przed światem! Krakowscy politycy urządzili żenującą szopkę

Reklama