Wybory prezydenckie 2020. Spokojnie, bez emocji. To już ostatnie kuszenie wyborców

Fot. Grzegorz Skowron

Wytrzymajmy jeszcze trochę. Kampania wyborcza dobiega końca. Jeszcze tylko kilka dni i politycy ucichną. A wtedy to my będziemy decydować, któremu z nich powierzyć rolę głowy państwa. Przygotujmy się jednak na wielkie kuszenie nas, wyborców. Ostatnie kuszenie przed głosowaniem.

Przed każdymi wyborami jesteśmy świadkami składania kolejnych obietnic. Do kanonu powiedzonek przeszło już stwierdzenie, że nikt ci tyle nie da, ile obieca ci polityk w kampanii wyborczej. A ponieważ mamy ostatni tydzień kampanii, szykuje się wielkie kuszenie wyborców.

Ale spróbujmy nie dać się omamić tym obietnicom, bez względu na to, z której strony płyną. Oceńmy kandydatów chłodnym okiem. Nie kierujmy się emocjami, zwłaszcza emocjami z ostatniej chwili. Wielu wyborców (oj, wielu) podsyca w sobie tylko emocje po to, by umocnić się w przekonaniu do wybranego już dawno kandydata i by jeszcze bardziej nienawidzić jego rywali i zwolenników tych rywali.

Są też tacy, których te niezdrowe emocje innych zniechęcają do udziału w głosowaniu. Ale zostanie w domu 28 czerwca to błąd. Wybory to jedyny dzień, w którym każdy z nas ma taką samą władzę. Nie zawsze udaje nam się przekazać ją tym, którzy są tego godni. Albo tym, którym chcielibyśmy oddać rządy (bo większość ma inne zdanie). Ale jeśli nie idziemy do urn, decydują za nas inni.

Nie brakuje też i takich (o, jest ich wielu), którzy całą tą politykę mają gdzieś (wiadomo gdzie). To też błąd. Wyobraźmy sobie, że gdyby te 30, 40, czasem nawet 50 proc. i jeszcze więcej obojętnych jednak zdecydowało się oddać swój głos w wyborach, wyniki mogłyby być zupełnie inne.

Grzegorz Skowron

Zobacz także