Jesteśmy tani. I sprzedajni. Ekskluzywna prostytutka bierze więcej za godzinę! W Krakowie można znaleźć takie, co dają za 700. To znaczy biorą 700. A wiele osób sprzedało się za 500. I to na miesiąc! – pisze nasz dziennikarz Łukasz Mordarski.
Czytam ostatnio w necie, że (chyba) aktywiści rozdają bezdomnym na Plantach zupę. Bo mają dobre serce. Czy coś. Krakowski radny Łukasz Wantuch napisał z kolei na swoim Facebooku, żeby z Plant zabrać tych bezdomnych do innego parku, bo w centrum to nie wypada, bo śmierdzi i brzydko się robi od tych meneli. Cały wpis macie tutaj, bo mogłem coś przekręcić (czytajcie szybko, zanim nie usunie, bo pan radny znany jest z tego, że najpierw coś powie lub napisze, a później pomyśli lub przestraszy się krytyki) .
Radny: „Jestem potworem”. Domaga się usunięcia bezdomnych z Plant
Super, że menele jedzą sobie zupę. Niech i drugie danie zjedzą. Są przecież dla nich ośrodki, można se iść i zjeść jak człowiek. A nawet i nocleg znaleźć. Ale wtedy trzeba przestać pić. Proste – ty nie pijesz, a my ci dajemy ciepłe żarełko. No ale przecież wielu z tych ludzi nie jest zdolna do takich poświęceń. No to przyjdą sobie na Planty i zupkę wszamają. Za free. I chyba nie za moje. Więc smacznego. Choć taka zupka nie spowoduje, że ci ludzie nagle zaczną pracować. Wolą sobie dożebrać do wódy. Czyli takie dawanie ryby zamiast wędki. Ma sens?
Wczoraj z kolei rozmawiałem ze znajomym. Opowiadał mi, że jego ukochana, a przy okazji matka jego dzieci, ciągnie od państwa hajs na „samotną matkę”. Wiecie, jakieś tam zasiłki, czy coś. Chodzi do urzędów, mówi, że jest samotna i dostaje kasę. A ojciec dziecka, prywatnie ukochany matki, z którą żyje, mieszka i jeździ na wakacje, zarabia około 8 tys. na rękę. No ale, jak się trochę „przykombinuje”, to się ma więcej od państwa, czyli z mojej i Państwa kieszeni.
Skoro o rozdawnictwie mowa – 500 Plus. O, to dopiero szastanie kasą, jak się patrzy. Sam znam rodzinę, w której matka się zwolniła z roboty, bo 500 zł na dziecko dostaje. A ma czwórkę. Lepiej na tym wyszła finansowo, a i pracować nie musi. Tym oto sposobem „pisiory” kupiły sobie wyborców. Jesteśmy tani. I sprzedajni. Ekskluzywna prostytutka bierze więcej za godzinę! W Krakowie można znaleźć takie, co dają za 700. To znaczy biorą 700. A wiele osób sprzedało się za 500. I to na miesiąc!
I teraz każda partia, jak już załapała, że w narodzie tyle sprzedajnych… tych, no… wyborców, to obiecuje że nie 500, tylko 700 da. Albo i więcej. I nie na dziecko, ale na każdego członka rodziny. I na psa. I kota. I mucha jak do mieszkania wleci, to też się 1000 należy.
To teraz mała ściągawka, może jakaś partia se weźmie przed wyborami. Państwo może dopłacać za to, że:
Jesteś gejem + 500 (na leczenie, bo niektórzy politycy uważają, ze to jednostka chorobowa).
Sprawdzałeś, że na pewno jesteś gejem, okazało się, że kobiety w sumie też są spoko, więc przy okazji machnąłeś jakiegoś bobaska + 700. Niech dzidziuś pracuje na nasza emeryturę! A ty idź do innej kobiety i sprawdź jeszcze raz czy na pewno wolisz chłopców.
Matka dziecka + 1500, bo ojciec (gej!) ją porzucił i poszedł do innej. Plus zdrowotne. Niech ma, za to, że dała gejowi. Ale jak nie wiedziała, to się nie liczy. Bo ona liczyła, że to coś więcej, że to miłość, miała dobre intencje – kolejne 300.
Nie chce ci się pracować + 2000 na start. Po trzech miesiącach niepracowania dostaniesz podwyżkę – w sumie 2500. Po każdym nieprzepracowanym roku – kolejne 1000.
Jesteś młodym absolwentem perspektywicznych studiów, takich jak: filozofia, socjologia, malarstwo, historia muzyki kościelnej + 1500.
Poznałeś fajną laskę, nawet ci się spodobała i chciałbyś z nią zamieszkać – proszę bardzo:Mieszkanie Plus.
Chcesz więcej pomysłów na kampanię?! Zapraszam do kontaktu. Atrakcyjne ceny!
A tymczasem idę sprawdzić, czy na pewno jestem gejem…
Łukasz Mordarski
Zdjęcie tytułowe: Pixabay
PS1. A propos pracy – ilu znacie ludzi, którzy znaleźli pracę dzięki Urzędowi Pracy? Bo ja nie znam nikogo. Znam natomiast dziesiątki osób, które nie chcą znaleźć pracy (i robią to z premedytacją), a chodzą do urzędu, bo mają ubezpieczenie. I na tych nierobów idzie kasa z moich podatków. Te wredne leniuchy okradają mnie w białych rękawiczkach. Sięgają mi do kieszeni i wyciągają z niej pieniądze! Dlatego ekskluzywne prostytutki (te, co biorą 700), znam tylko z opowiadań znajomego. Tego, co to matka jego dziecka nabiera państwo, że jest samotna…
PS2. Jesteśmy sprzedajnymi dziwkami. Można nas kupić za grosze. Mamy postawę roszczeniową. Uważamy, że nam się należy. Uważamy, że praca to prymitywny sposób spędzania wolnego czasu. Jesteśmy leniami do potęgi. Uważamy, że państwo nam da. A da, bo politycy to często idioci, ale nawet oni wiedzą, że można nas kupić za czapkę gruszek. Jesteśmy marionetkami.
PS3. Super Państwo, które daje. Ale żeby dać, musi zabrać razy trzy. Najczęściej komuś innemu. Niech nie daje nic, ale niech też nie zabiera moich ciężko zarobionych pieniędzy. A ludziom, jak tak bardzo chce pomóc, niech da prace, a nie kaskę w czystej postaci. Bo i ja się zwolnię. I ch*j. I nawet robienie dzieci nie pomoże, bo i one nie będą pracować na naszą emeryturę, skoro dostaną od Państwa za frajer.
PS4. Bałtroczyk mistrz.
PS5. Stare, ale aktualne.
(lm)
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected].
Zobacz także:

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.