– Krakowianie! Proszę, błagam, apeluję – nie biegnijcie do wyborów za tymi, którzy obiecują złote góry. Posłuchajcie rozsądku, a nie populistycznych bredni Partii Czarodziejów – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.
Już widzę zaświecone oczka moich hejterów, którzy skanują tekst w poszukiwaniu nazwy partii, na którą powinni / nie powinni głosować. O nie, tym razem pożywki ode mnie nie dostaniecie.
Zresztą nawet gdybym chciała, to nie potrafiłabym wskazać partii, którą całkowicie przekreślam, a którą uznaję za godną postawienia krzyżyka. I wiecie co? Bardzo nad tym ubolewam.
Absurdalni Czarodzieje
Przyglądam się z dystansu tej całej kampanii i zaczyna mnie ona mocno irytować, a nawet przerażać. Powód? Została sprowadzona na tory jakiś absurdalnych obiecanek.
Jak jedni dają dodatek na dziecko, to inni chcą dorzucić temu dziecku – oczywiście jak podrośnie – internet za darmo.
Jeszcze inni zarzekają się, że nic nie dorzucą, ale za to tak obniżą podatki, że zostanie w kieszeni więcej niż jakby otrzymało się nawet 600+. A są jeszcze tacy, co nie dość, że chcą dorzucić do prywatnej kieszeni, to jeszcze w budżecie państwa będą mieli więcej i dzięki temu uzdrowią służbę zdrowia oraz wzmocnią armię. Czarodzieje!
Czarodzieje? To już było!
W Hiszpanii też już kiedyś Czarodzieje się pojawili i zaczęło się rozdawnictwo. Jak się skończyło? Kryzysem gospodarki, która przełożyła się na bardzo wysokie bezrobocie. Tego samego obawiam się w Polsce, ponieważ u nas nikt nie zadaje sobie pytania – a co będzie, gdy gospodarka się załamie?
Bo o tym, że się załamie nie wie tylko głupiec. Nie trzeba być Pitagorasem, ani Martą z Hiszpanii, by wiedzieć, że gospodarka jest jak wielbłąd – raz na garbie, a raz między nimi. My to teraz po garbie w ogóle skaczemy, ale co będzie, gdy spadniemy na zjeżdżalnię?
Pamiętajcie – dziś wiele z tych obietnic jest na wyrost, a w czasie kryzysu (o którym przebąkuje się w Stanach Zjednoczonych, i którego pierwsze zapowiedzi widać już w Niemczech) mogą sprowadzić nas na dno. A odbijanie się od niego – co pokazała Hiszpania – nie jest wcale takie proste.
Marta
“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).
Oto najsmutniejsza twarz Krakowa! Czy naprawdę musi tak wyglądać?



