Oto najsmutniejsza twarz Krakowa! Czy naprawdę musi tak wyglądać?

fot. Pixabay

Przyglądam się im z zaciekawieniem. Ci w Polsce taszczą na plecach życie jak największy ciężar; ci w Hiszpanii czerpią z niego garściami, które z roku na rok są jednak coraz słabsze. To niesamowite, jak różni się podejście do życia starszych ludzi w Polsce i Hiszpanii – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.

Długo mieszkałam w pobliżu Hali Targowej. Robiłam tam zakupy, przy okazji przyglądając się emerytom. Wielu wyglądało, jakby wyjście na targ było dla nich jedyną rozrywką i akurat nie ma w tym nic złego. Tu mogli się pokręcić, potargować, ale już szczytem radości było spotkanie kogoś znajomego.

Puste ściany

Zaczynały się wymiany uprzejmości, opowieści, wspominki. Stali, chwytali się za ręce, jakby nie chcieli, żeby ten rozmówca uciekł. I tu też nie ma nic złego, w końcu następnego znajomego mogą spotkać za tydzień lub miesiąc. A co między tym? Może rzadkie odwiedziny wnucząt, może czekający w domu współmałżonek, ale często też puste ściany.

Mimo to do tych pustych ścian starsi w Polsce się nie zapraszają. Nie idą też razem na kawę, nawet nie spacerują. Spotykają się tylko z doskoku, przypadkowo, ale generalnie widok starszych pań/panów przesiadujących w kawiarniach to rzadkość.

Tymczasem w Hiszpanii to norma. Gdy Hiszpanie zjedzą już śniadanie i w knajpkach robi się mniej tłoczono, do gry wchodzą emeryci. Przychodzą na kawę, tosta, czasem nawet coś mocniejszego. Niektórych spotykam tam nawet kilka razy w tygodni. Siedzą zawsze przy tym samym stoliku, z tymi samymi starszymi znajomymi i godziny spędzają na gadaniu. Nie z lustrem, nie z czterema ścianami, ale z innymi emerytami.

Starsi grają też w kule i świętują swoje urodziny w knajpkach. Uwierzcie, że widok kilkunastu na oko 80-letnich pań to coś, co Polaka szokuje. A one siedzą, gadają, popijają winko i czekają na tort i odśpiewania tutejszego  „Sto lat”.

Smutny widok

A teraz pomyślcie – czy wasze babcie/dziadkowie mają choć kilkunastu znajomych? Idźmy dalej – czy mają kilkunastu znajomych, których na dodatek mieliby ochotę zaprosić na urodziny? Nie, nie mają, ponieważ o znajomości trzeba dbać, a nie da się tego zrobić siedząc w domu. Nawet telefon nie jest tu rozwiązaniem.

Z ludźmi trzeba się spotkać, przespacerować, spędzić czas. Zaprosić, zachęcić, wyciągnąć z domu. Im szybciej, tym lepiej. Bo jeśli nie będziemy tego robili w hiszpańskim stylu, to później pozostanie nam już tylko snucie się po targach z nadzieją spotkania znajomej twarzy…

Przyjrzyjcie się kiedyś takiej babci/dziadkowi. Niesamowicie smutny widok.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Świetny pomysł na komunikację miejską! Szybko i bez korków. Pasuje do Krakowa?

Zobacz także