Łukasz Gibała to cwany gracz. Tym razem jednak albo zabrakło mu politycznego nosa, albo świadomie dopuścił się kradzieży (intelektualnej), albo… wyszedł na głupka. Nie wiemy, która z tych opcji jest prawdziwa, ale liczymy, że kandydat na prezydenta Krakowa niezwłocznie to wytłumaczy.
Chodzi o hasło, z którym były poseł partii Janusza Palikota idzie do wyborów: „Trzecia droga. Kraków dla mieszkańców”.
Dwa zdania. Krótkie. Na pozór niewiele mówiące. Banalne. Ale…
Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby zorientować się, że coś jest nie tak. Kierując się bowiem tylko hasłem wyborczym Gibały, można dojść do wniosku, że ten jest albo nacjonalistą albo czerpie od nich inspiracje. Albo po prostu stracił polityczną czujność i zerżnął pierwszą część hasła niczym niedouczony młokos na szkolnej klasówce.
Trzecia Droga to… zarejestrowane w Krakowie stowarzyszenie nacjonalistyczne. 20 stycznia Wydział XI Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie, wpisał do Krajowego Rejestru Sądowego, Stowarzyszenie „Trzecia Droga” nadając numer KRS 0000597212.
Ale to nie koniec „numerów” z hasłem Gibały.
Nie dalej niż wczoraj pisaliśmy, że druga część hasła, czyli „Kraków dla mieszkańców” też jest zerżnięta – tym razem od innego kandydata na prezydenta Krakowa, Konrada Berkowicza. Na to także są dowody, które przedstawia sam polityk. – To parafraza jednego z moich haseł z poprzednich wyborów, które brzmiało: “Oddać Kraków mieszkańcom” i które podtrzymywałem w aktualnych wypowiedziach dla mediów – podkreśla Berkowicz i jako dowód przedstawia dokumenty.
Więcej poniżej:
Łukasz Gibała niejednokrotnie już udowodnił, że brakuje mu samodzielności. Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, jak lider Logicznej Alternatywy udzielił wywiadu jednemu z krakowskich portali, ale przed publikacją przesłał całość do ówczesnego szefa Gazety Krakowskiej Wojciech Harpuli, który naniósł… 276 poprawek! 276!
Sprawę opisujemy tutaj:
Wielka afera w Krakowie! Kto myśli za Gibałę? Nie uwierzycie!
Później okazało się, że to dopiero początek kompromitacji obydwu panów. Harpula poprawiał, redagował, recenzował, wymyślał itd. także całą książkę wydaną przez Gibałę!
Dotarliśmy do “brudnopisu”, który – gdyby nie komputer – byłby całkowicie pogryzmolony. Tym razem poprawek jest bagatela 812. I mimo najszczerszej chęci nie da się ich nazwać kosmetycznymi. Czytamy tę całą książkę i raz padamy ze śmiechu, a raz łapiemy się za głowę. Przykład:
“Za dużo Biedronia. Chcesz memów ze swoją podobizną i tekstem: Chcę zamienić Kraków w Słupsk” i śmieszków o fascynacji gejem? Bez tego akapitu rozdział i książka nie będą wiele uboższe” – pisze Harpula w komentarzu do Gibały.
Więcej tutaj:
Tak bawią się krakowskie elity! Mamy kompromitujące materiały
Po tym wszystkim ten, który myślał za Gibałę wyleciał ze stanowiska naczelnego Krakowskiej, ale nadal jest tam jedną z najważniejszych osób. Nie wiemy, czy ciągle pomaga politykowi, ale widać, że jego sztab stracił czujność.
Jest też druga opcja – Gibała z premedytacją korzysta z pomysłów innych, czyli – w tym wypadku – nacjonalistów i Berkowicza. Nie jest to wykluczone, bowiem były poseł nagminnie łamie prawo i od miesięcy prowadzi kampanię, za co już dwukrotnie został upomniany przez Państwową Komisję Wyborczą.
Piszemy o tym poniżej:
Chciał być gwiazdą filmową, a jest samobójcą. Gibała znowu robi sobie jaja z krakowian!
Nierówna walka z nagięciem prawa i zżynanie cudzych pomysłów raczej nie przysłużą się Gibale w walce o fotel prezydenta. Niby „ciemny lud wszystko kupi”, ale – o czym polityk przekonał się już wielokrotnie – krakowianie po prostu mu nie ufają i nie tylko „dziękują” mu w wyborach na prezydenta miasta, ale także nie wybrali go na przykład do senatu.
Tutaj z kolei przypomina nam się zachowanie natrętnego jegomościa, który próbuje zbajerować „laskę” przy barze. Podchodzi i zagaduje, wypina klatę, szasta kasą, mówi o swojej zajebistości, a ona ciągle jest na nie. Ten jednak ma taką „presję”, że ucieka się do podstępu. Ciągle słyszy – nie. Ale nadal nie wyciągną wniosków i marnuje swój czas i pieniądze. A wystarczyłoby, gdyby spróbował z inną „laską”, w innej knajpie. To się nazywa statystyka. Zagada w stu knajpach do stu kobiet i ze dwie się zgodzą.
Może więc warto spróbować wystartować w wyborach w innym mieści? Słupsk czeka.
Łukasz Mordarski
Zdjęcie tytułowe: flickr.com / Kancelaria Senatu

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.