Szybkie fakty

Kategoria Krakówek
Data 23 kwietnia 2020
Czytanie ~2 min
Krakówek · 23 kwietnia 2020 · 2 min czytania

Koronawirus. Niebezpieczne zachowanie krakowian! To się może skończyć bardzo źle…

Autor: Michał Lop Aktualizacja: 23.04.2020 Lokalizacja: Kraków

Proszę, błagam, apeluję – nie luzujmy sobie teraz, bo będziemy się z nią męczyli jeszcze długimi miesiącami, a nawet latami, bo tego nie uciągnie ani nasza służba zdrowia, ani gospodarka – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach. 

Wśród krakowian widzę luzowanie. I to niestety nie jest luzowanie gospodarki, ale luzowanie przestrzegania środków bezpieczeństwa.

Choćby dziś – konserwator po klatce mojego bloku chodził bez maseczki. Gdy sąsiadka zapytała: „dlaczego?” wystrzelił jak karabin maszynowy: „sam nie zarażam, a zakażenia się nie boję”.

W kolejce do apteki (na szczęście wciąż trzymamy odległości!) słyszałam telefoniczną rozmowę chłopaka, któremu maseczka tylko dyndała na jednym uchu. „Nie, stary, ja się już nie cykam. Do mnie na osiedle menda praktycznie nie wjeżdża”.

No i jeszcze pan z brodą, który idąc dziś w słońcu sapał, twarz miał lekko skropioną potem, a maseczkę ściągniętą na szyję. Tak, było mu gorąco i chyba nie zamierzał pogarszać sprawy.

Do tego osoby, które ściągają maseczkę, by zapalić, oraz te, które rękami (zakładam, że nie zdezynfekowanymi) gmerają przy twarzy, by zjeść hot-doga lub napić się czegoś orzeźwiającego.

Niestety, ale niebezpiecznie zaczynamy mi to przypominać podejście Hiszpanów z początku epidemii. Każdy, z którym rozmawiałam mówił, że nie zaraża. I każdy podkreślał, że „tej grypy”, to on się nie boi. Gdy kazano im siedzieć w domu, łazili na wino. Gdy mieli stosować środki ostrożności, nie chcieli o tym słyszeć.

Nieśmiertelny naród, niezakażalni obywatele. Każdy zalecenia miał gdzieś. Powoli sobie luzowali i marzyli tylko, kiedy znów legalnie napiją się wina i pójdą na mecz. Efekt tego lekceważenia? Ponad 200 tys. zakażonych, ponad 20 tys. zgonów.

W Polsce na szczęście nie zanosi się, by pandemia nabrała aż takich rozmiarów, ale proszę, błagam i apeluję – nie luzujmy sobie teraz, bo będziemy się z nią męczyli jeszcze długimi miesiącami, a nawet latami.

A tego nie uciągnie ani nasza służba zdrowia, ani gospodarka.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Co za zamieszanie! To kto w końcu wygrał te wybory?!

Reklama