– Nie możemy teraz zamknąć się domach ze świnką-skarbonką na kolanach i czekać na to, co przyniesie jutro. Spróbujmy część naszych pieniędzy wrzucić do sakwy miasta oraz przedsiębiorców – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.
Pandemii koronawirusa nie przewidziałaby nawet szczerbata wróżka, z liniejącym kotem, spoglądająca w wymęczoną czarodziejską kulę. Coś takiego zdarza się raz na sto lat i zawsze atakuje znienacka.
Można dziś się kłócić, czy miasto zrobiło wszystko, by zminimalizować szkody pandemii. Można, a może nawet trzeba. Nie należy jednak zapominać o jednym – największą energię dziś musimy włożyć w ratowanie finansów miasta oraz jego przedsiębiorców!
Czas nadrobić zaległości!
Zdaję sobie sprawę, że wielu z Was może być ciężko. Ktoś stracił pracę, ktoś część zarobków, a jeszcze inni żyją w ciągłym strachu, czy do 10. dnia miesiąca przyjdzie przelew. Tak, kryzys dał nam ostro w kość. Nie możemy jednak teraz zamknąć się domach ze świnką-skarbonką na kolanach i czekać na to, co przyniesie jutro. Spróbujmy część naszych pieniędzy wrzucić do sakwy miasta oraz jego przedsiębiorców, szczególnie że nie zawsze to musi być aż tak obciążające.
Kupujesz miesięczny bilet na komunikację miejską? To zastanów się, czy nie byłoby sensowniej zainwestować w kwartalny i w tym trudnym czasie dorzuć więcej grosza do miejskiej kasy, a w dłuższym okresie – nawet zaoszczędzić.
A może planujesz powrót na siłownię, basen lub kurs tańca? Może akurat da się zapłacić z góry trochę więcej, co pozwoli szybciej podnieść się przedsiębiorcy z kolan?
A może masz ulubioną knajpkę? Jeśli przetrwała ona kryzys, to może czas ją wspomóc? Zamiast jednej kawy miesięcznie, uda się wyskoczyć na jedną tygodniowo? Wiem, to większy wydatek, ale z drugiej strony – czy już nie dość nasiedzieliśmy się w domu?
W czasie pandemii nagotowaliśmy setki obiadów, choć wcześniej co weekend wyskakiwaliśmy na lunch. Może teraz więc czas nadrobić zaległości?
Dla siebie i dla Krakowa!
Nie chcę zaglądać nikomu w kieszeń, ale w mojej jest tak, że pandemia pozwoliła… zaoszczędzić. Wiem, pewnie jestem w gronie szczęśliwców, którym nie obcięto wypłat. Zarabiałam jednak wciąż tyle samo, ale nie wydawałam pieniędzy na siłownię, dojazdy do pracy, czy wyjścia ze znajomymi. Te pieniądze zostały w skarbonce i teraz z wielką przyjemnością zamierzam je wydać.
Dla swojego zdrowia psychicznego i dla podratowania Krakowa!
Marta
“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).



