Informacja o codziennym różańcu oburzyła jednak niektórych. Dziwili się oni, jak to jest możliwe (?!?!?!), że w katolickim kościele odmawiany jest różaniec. Dziwne, no nie? Dziwne to byłoby, gdyby ktoś odmawiał tam Al-Maghrib, modlitwę przedwieczorną Muzułmanów – pisze nasz dziennikarz Łukasz Mordarski.
Wielkie oburzenie wśród niektórych naszych Czytelników wywołała informacja, że w kościele św. Wojciecha na Rynku Głównym w Krakowie codziennie odmawiany jest różaniec. Modlitwa rozpoczęła się w piątek i potrwa do 13 maja. O szczegółach pisaliśmy tutaj.
Pomyśleliśmy, że taka informacja może się przydać krakowianom. Niektórzy może mają ochotę się pomodlić, inni zobaczyć zabytkowy kościół, w którym – wedle tradycji – kazania miał głosić św. Wojciech. A nawet jeśli pal licho świętego, to przebudowany w stylu barokowym obiekt przyciąga wzrok i ciekawość. Jest znacznie mniej okazały niż otaczające go Sukiennice, kościół Mariacki czy Ratusz, a jednak ma w sobie jakąś tajemnicę i jest obiektem, z którym turyści także robią sobie zdjęcia. A modlitwa w tym kościele jest jedną z okazji do odwiedzenia tego budynku także przez krakowian.
Informacja o codziennym różańcu oburzyła jednak niektórych. Dziwili się oni, jak to jest możliwe (?!?!?!), że w katolickim kościele odmawiany jest różaniec. Dziwne, no nie?
Dziwne to byłoby, gdyby ktoś odmawiał tam Al-Maghrib, modlitwę przedwieczorną Muzułmanów. No ale pewnie część społeczeństwa, która uważa wiarę w Boga (tego chrześcijańskiego) za wybryk natury, nie byłaby już tak bardzo zażenowana. Dla tych mamy film z dedykacją:
No i co? Dwóch gości odprawia modły pod drzewem i jest fajnie, no nie? Nikogo nie biją, nikogo nie okradają, nikogo nie gorszą. Po prostu się modlą. Sami. Nikogo do tej modlitwy nie zmuszają.
Ci, którzy odmawiają różaniec w kościele św. Wojciecha też nikogo nie nagabują. Bardziej natrętne są te panienki, co paradują po Rynku z parasolkami czy inni wielcy menadżerowie podrzędnych knajpy, którzy co kilka metrów zaczepiają człowieka i obiecują super odjechane ceny drinków. Tak, to mnie wkurza.
Ale kilkadziesiąt osób, które klepią różaniec w miejscu do tego przeznaczonym nie denerwuje mnie wcale. Jeśli są wierzący, a – zgodnie z zasadami tejże wiary, kościół to Dom Boży – to niech sobie robią w tym domu, co chcą. Tak, jak ja w swoim. I nikomu nic do tego.
Amen.
Łukasz Mordarski
Zdjęcie tytułowe: fot. Zygmunt Put Zetpe0202 / wikimedia
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected].
Przeczytaj także:

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.