Straszna pustka w Krakowie! Gdzie podziali się starsi ludzie?

– Gdzie nie zajrzę, tam młodość. Dominują, przejmują miasto, wyznaczają rytm jego życia. Czy w Krakowie starsi ludzie są już w odwrocie? – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Wpadłam na jakiś czas do naszego Krakowa. Przyszło tu słońce, więc ja też zajrzałam. Przechadzam się po znajomych mi miejscach i czegoś mi brakuje…

Balony pompowane kompresorami

Czegoś, a raczej kogoś. Gdzie nie zajrzę, tam młodość. Ulica – młodzi ludzie. Okolice nowoczesnych biurowców – festiwal pięknie ubranej młodzieży świeżo po studiach. Kino – młode pary przytulające się na fotelach. Rynek – no tu starszych jeszcze spotkałam, tyle że często mówili w obcym języku.

Przysiadłam w parku patrząc na ten festiwal młodości i zastanawiam się – gdzie w tym mieście podziali się starsi ludzie? Nie staruszkowie, ale tacy w okolicach wieku emerytalnego. Wiem, że znajdę ich na Kleparzu, Tomeksie i w kościołach, ale czemu ich tak mało w codziennym życiu miasta?

A może jest ich tyle samo, co jeszcze kilka lat temu, ale teraz liczbowo zostali zalani przez młodych ludzi, którzy masowo przybywają do krakowskich biurowców rosnących w tempie balonów pompowanych kompresorami? 

Nie wiem, ale czegoś mi w tym mieście brakuje. Wizji, jak będę wyglądała za 40-50 lat. Wzoru, jak radzić sobie z jesienią życia. Przykładu, że życie to nie tylko praca w korporacji i imprezy, ale także radzenie sobie z trudnościami życia w okolicach emerytury.

Kościelno-targowa klatka

W Hiszpanii takich przemyśleń nie miałam. Oczywiście, że na rynku pracy i na imprezach dominują tam młodzi ludzie, ale starsi nie dają się wykluczyć z życia miasta. Jedzą śniadania w kawiarniach, spotykają się na kawie, popiją wino wieczorami. Choć w mniejszości, to są wszędzie, a nie zamykają się kościelno-targowej klatce…

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Ohyda! Na krakowskich osiedlach momentami robi się obleśnie!

Zobacz także