Ten Mikołaj przebija wszystkich. Lepszego prezentu nie znajdziecie!

fot. Foter.com

Święty Mikołaj powinien przyjechać na byku, w krótkich gaciach, okularach przeciwsłonecznych, a w ręce trzymać bilety do raju – specjalne życzenia mikołajkowe Czytelnikom KRKnews składa Marta, która wyjechała z Krakowa i tym razem, w cotygodniowym tekście, poleca Wam najlepszy prezent pod słońcem.

Możecie obdarowywanemu na 6 grudnia kupić książkę, pod choinkę jakąś koszulę, a potem na urodziny dorzucić ze dwie płyty. A teraz zsumujcie wydatek. I co? Ze dwie stówy wyszły? Na pewno. A więc skumulujcie te wydatki i z okazji Mikołaja, raz do roku (szczególnie w okresie zimowym!) zafundujcie sobie lot do Hiszpanii.

A tak naprawdę nie lot, ale klucz do pudełka pełnego niespodzianek. Pudełka, w którym znajdziecie:

Świeże powietrze. Na litość! Ile można wciągać spalone pieluchy dziecka sąsiada lub czegoś, co górnolotnie w Polsce nazywane jest węglem. Uwierzcie, morska bryza pachnie zdecydowanie lepiej.

Zdrowe jedzenie. A nim, moi drodzy, nie jest schabowy, kapusta zasmażana i ziemniaki, ale ryby. Ale nie paprykarz szczeciński czy szproty w sosie pomidorowym, ale takie ryby prost z kutra. I pysznie, i zdrowo.

Ciepło. Nie podrygiwania termometra powyżej zera, ale prawdziwe ciepło. I nie takie „ciepło”, przy którym zastanawiasz, czy to w końcu dzień, gdy można wyjść z domu bez kalesonów. Nie, mówię o cieple, gdy leży się na plaży, a wieczorami spaceruje. Tak, da się to zrobić w zimie.

Spokój od tłumów. Chyba że ktoś lubi zapach grilla, kapuchy i grzańca spożywanych w ścisku, jaki obecnie ma miejsce na krakowskim Rynku. Ja tam jednak wolę spacer wzdłuż morza piękną promenadą.

Inną kulturę. Nie marudzenie i wieczną nieszczęśliwość („Nuda! Jak wrócę z roboty, to walę bro i kima”), ale uśmiech na twarzy i podchodzenie do życia z dystansem. Spokój, ale zarazem luz. Obowiązkowość, ale nie nadgorliwość. Słowem – zdrowe podejście do codzienności.

Porządny sport. To tylko dla fanów piłki, ale chłopak powiedział, że muszę o tym wspomnieć. A więc coś od niego: „Zapraszam do kraju, gdzie w piłkę się gra, a nie tylko ją kopie”.

Dzień składający się z dnia, a nie w większości z nocy. Ten tekst piszę tuż przed godziną 18, siedząc na balkonie i podziwiając słońce zachodzące za górami. A Wy?

I mogłabym tak godzinami, a Wam za każdym razem para buchałaby z uszu i ręce drżały z chęci pokazania mi, gdzie raki zimują. Ale ja w taki sposób Was tylko namawiam – zimą nie trzeba tylko wegetować. Można żyć pełnią życia. Trzeba tylko wiedzieć gdzie.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Zmiana w krakowskich sklepach i galeriach! Te święta będą inne niż wszystkie?

Zobacz także