To właśnie ten dzień! Tęsknota za Krakowem staje się nie do zniesienia…

Oni się bawią, śpiewają, częstują cukierkami, a u nas panuje zaduma, refleksja, a świętowanie nie ma nic wspólnego z imprezowaniem. W okresie Wielkanocy tęsknota za Krakowem daje się we znaki –  pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Spokojnie, nie poprzewracało mi się w głowie. Dalej jest tu świetnie – temperatura zachęcająca do wszystkiego, morze powoli nadaje się do kąpieli, a wieczory są tak przyjemnie i ciepłe, że chciałoby się, by trwały także za dnia. Wiem jednak, że jutro zacznę tęsknić za Krakowem. Będę, bo to Wielki Piątek.

Minionki wchodzą do gry

W Hiszpanii wygląda to zupełnie inaczej. Zamiast naszej bolesnej Drogi Krzyżowej ulicami miast i osiedli, są co prawda piękniejsze przemarsze, ale ze skupieniem mają niewiele wspólnego.

Hiszpanie zbierają się tysiącami na trasie pochodu, ale głównie po to, by się spotkać, pogadać, zapalić papierosa (w tym kraju bez papierosa w ogóle da się coś zrobić?!), a nawet napić piwa. Tak, dla nich z celebracją katolickiego święta ma to niewiele wspólnego. Imprezowy charakter narodowy wychodzi nawet w tak bolesny dzień jak Wielki Piątek.

I nie zanosi się, by w przyszłość się to zmieniło. Na wielkanocne obchody dzieci są bowiem przyciągane… słodkościami i postaciami z bajek. W pochodzie idą minionki, batmany, królowe śniegu, a nie anioły, diabły, o Chrystusie ukrzyżowanym nie wspominając.

Żeby jednak oddać pełną prawdę – uroczystość kościelna często odbywa się, ale na samym końcu. Wówczas najedzone słodkościami dzieci już śpią, a starsi mają serdecznie dość walki o jak najlepszą pozycję w walce o łakocie. Wówczas, np. około godziny 23 z kościoła wyprowadzany jest Chrystus Ukrzyżowany. Po tym całym festynie nie daje to jednak wielkiego religijne przeżycia.

Kto później będzie górą?

W Polsce często za mocno idziemy w patetyzm, ale akurat w przypadku Wielkiego Piątku jest to całkowicie usprawiedliwione. Bo kiedy krytycznie zastanowić się nad swoim życie, jeśli nie tego dnia?

Szkoda tylko, że gdy przyjdzie świąteczna niedziela czy poniedziałek, to górą znów będą Hiszpanie ze swoim uśmiechem, chęcią bycia razem i pomysłami na spędzanie wolnego czasu. U nas pewnie znów wygra siedzenie za stołem i wyjadanie ostatków, choć trzeba przyznać, że i to potrafi być przyjemne…

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Atak na Ukraińców w Krakowie! Tak wygląda paskudne leczenie kompleksów

Zobacz także