Wielka radość od Krakowa po Zakopane! Tylko czy kogoś więcej to w ogóle obchodzi?

fot. Pixabay

– W tym głosie były emocje, radość i duma. „Brawo nasze chłopaki, jak oni świetnie skakali” – krzyczał znajomy do telefonu. On o mało nie popłakał się ze wzruszenia, a ja robiłam wszystko, żeby mój śmiech do niego nie dotarł – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.

To dziwne uczucie. Siedzisz sobie nad morzem, słuchasz szumu, a słońce lekko muska twarz. Byłam po przedpołudniowej dawce biegania, obiedzie i delektowałam się sjestą. Wtedy właśnie zadzwonił.

Obrazy przed oczami

Na początek grzecznościowe „co tam?” i „jak leci?”, później tradycyjne „kiedy wracasz? Tęsknimy za tobą…”, a następnie gwóźdź programu, czyli jego oczekiwanie, gdy zapytam: „a co tam u Was?”. I właśnie wtedy znajomy wykłada karty na stół i już wiadomo, po co dzwoni. Tym razem powód miał, hmmmmm, trochę dziwny.

– A skoki oglądałaś? – zapytał.

Skoki, skoki… W dal, przez konia, na koniu, przez przeszkody – na szybkości takie obrazy śmignęły mi przed oczami. Na szczęście znajomy nie znosi czekania, więc zaraz zaczął emocjonalne przemówienie.

– Ten Stoch to jednak król! – zagadnął, a ja w końcu zrozumiałam, o co chodzi. – I ten Żyła też, niby śmieszek, ale umie skakać. No i młodzi dają radę, bo dobrze ich ten trener prowadzi. No bo wiesz, wygraliśmy Puchar Narodów. Brawo, aż się wierzyć nie chce. A Wy tam w tej Hiszpanii to skoków nie macie, prawda? – zapytał na koniec z przekąsem, a ja już wiedziałam, że cały ten wywód był tylko po to, by pokazać, że jednak w Polsce jest lepiej.

Papierek lakmusowy

Może i pod tym względem jest lepiej, ale – na litość – kogo na świecie obchodzą? Ile państw się tym emocjonuje? I w ilu w ogóle można je uprawiać?

Te całe skoki to taki papierek lakmusowy naszego polskiego podejścia – to co robimy, jest najważniejsze, bo wokół Polski kręci się cały świat. Nie, nie kręci się nawet pół świata. Ani ćwierć, ani nawet 5 proc. Ba, kręci się mniej, niż nawet interesuje się skokami.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

W Krakowie powstanie cmentarz dla zwierząt? Jest lepszy pomysł na rozwiązanie tego problemu

Zobacz także