Wstyd to mało powiedziane! Zakpili sobie z wyborców, a najmocniej może ucierpieć… krakowianin

Debata prezydencka (fot. TVP)

– Jeszcze krew we mnie buzuje. Nie dlatego, że faworyzowany jest Andrzej Duda. Nie dlatego, że pytania wymyślali średnio rozgarnięci gimnazjaliści. Nie boli nawet to, że było nudno. Boli, że organizatorzy debaty potraktowali wyborców jak bandę debili – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach. 

Patrzyłam w telewizor i nie dowierzałam. W Hiszpanii widziałam już różnych politycznych gagatków: kłócili się, obrażali, zdarzały się nawet rękoczyny. Wszystko to jednak było naturalne, pozbawione reżyserii i bezczelnej propagandy. Niestety, u nas w środę wieczorem było zupełnie inaczej.

 W social mediach piszą i udowadniają, ż Andrzej Duda jako jedyny znał pytania. Dowodów nie mam, ale patrząc na stronniczość TVP jestem absolutnie w stanie w to uwierzyć. A jeśli tak było, to o obiektywizmie możemy już zapomnieć. Zresztą nie trzeba nawet tego udowadniać, bo gołym okiem widać, że w TVP komuś porządnie odbiło. Podczas debaty jeszcze to jakoś ukrywano, ale później lejce puściły i poszły konie po betonie.

Ohydne katarynki

W wywiadach po debacie Andrzej Duda wygłosił expose: od oceny debaty, przez wizytę w USA, po „szalony skok gospodarczy”. Nikt mu nie przerywał, nie kontrował, nie zadawał pytań. A nawet jeśli już by jakieś padło, to pewnie w stylu: „W debacie poszło Panu dobrze czy bardzo dobrze?!”.

Za chwilę jednak w tym samy miejscu pojawił się np. Władysław Kosiniak-Kamysz i jego wypowiedź ucinana jest już po kilku zdaniach. A czemu? Ponieważ w studiu czekają „eksperci” oceniający debatę. W większość oczywiście skrajnie prorządowi. Gdy padało pytanie o innych kandydatów, to odpowiedź i tak zaczynała się od tego, że wygrał Andrzej Duda. Nakręcone katarynki (z niewielkimi wyjątkami), które prześcigały się w lukrowaniu obecnego prezydenta. Ohyda!

Dopiero później następował wyścig numer 2 pt. „Kto mocniej przyłoży  przedstawicielowi opozycji”. Walili mocno, z prędkością karabinu maszynowego. A jak już kogoś chwalili, to kandydatów, którym dzięki temu poparcie skoczy z 0,21 proc. do 0,23, czyli takich, którzy nie zaszkodzą Andrzejowi Dudzie.

Robią Dudzie krzywdę

I tak się zastanawiam, czy właśnie nie jesteśmy świadkami testu na inteligencję Polaków. I jeśli nasi rodacy go zdadzą, to krakowian Andrzej Duda może być w opałach. Bo sam prezydent nic złego nie zrobił, nadgorliwa jest za to TVP. A jak wiadomo – nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

Lukrowanie nawet najsmaczniejszego ciastka sprawia, że staje się ono za słodkie, ciężko strawne, aż w końcu nie do zjedzenia. I właśnie w tę stronę poszli cukiernicy z TVP.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Miasto wpadło w ogromne kłopoty! Czas przekonać się, kto jest prawdziwym krakowianinem!

Zobacz także