Zaczęło się bezczelne plucie. Kraków nie może w tym uczestniczyć!

Protest LGBT / fot. KRKnews.pl

– To powinno być wielkie święto, ewentualnie wielka rywalizacji, ale w żadnym wypadku wojna! Krakowianie, nie pozwólcie, by politycy podjudzali Was do szczucia! – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

W niedzielę wybory. Frekwencja zapowiada się rekordowa i to dobra wiadomość. Zła jest taka, że im więcej osób zaangażuje się w wybory, z tym większym szczuciem będziemy mieli do czynienia. 

Maski na twarz

Dziadka z Wermachtu nikt nikomu jeszcze nie wyciągnął, ale szukanie haków już się zaczęło. To jednak świat polityki i politycy powinni bawić się według własnych zasad. Niestety, jest inaczej – politycy do tego świata wciągnęli miliony osób.

Imieniny u mojej cioci skończyły się wielką zadymą. Ciocia twierdziła, że kandydat X to złodziej. Na co druga ciocia stwierdziła, że X może i złodziej, ale i tak kradnie mniej niż wszyscy księża razem wzięci.

Dwa dni później wizyta u babci. – A na kogo Ty wnuczko będzie głosowała? Bo jak ja widzę tego Y, to mam dość. To antypolak! – usłyszałam niemal na przywitanie.

W domu temat wyborów też się przewija, ale najgorzej było na spotkaniu ze starymi znajomymi ze szkoły. Wyobrażacie sobie, że ludzie, których przez lata nie podzielili nauczyciele czy zawody miłosne, poróżnili się w powodu polityków?! Polityków, którzy bardzo często na czas kampanii zmieniają twarz, byle tylko skłócić ludzi.

A ludzie, ślepo wierząc w te przybrane pozy, są w stanie poróżnić się z kimś, do kogo zaufanie i uczucie budowali latami! Nagle stają się demonami, dla których przestają się liczyć spędzone wspólnie lata, ponieważ właśnie na scenę weszli wykreowani przez partie aktorzy.

Jedna zasada…

Dlatego na czas kampanii przyjęłam jedną zasadę – nie daję się nakręcać tej spirali. Jeśli ktoś wkładałby mi do głowy swoje poglądy, pewnie zachowałabym się jak on i wtedy skończyłoby się jatką. Dlatego wszelkie polityczne „dyskusje” ucinam w zarodku. Nie zamierzam ryzykować latami przyjaźni czy znajomości.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

 

Wstyd to mało powiedziane! Zakpili sobie z wyborców, a najmocniej może ucierpieć… krakowianin