Atak na Ukraińców w Krakowie! Tak wygląda paskudne leczenie kompleksów

fot. Pixabay

Ten, kto dziś pluje na Ukraińców musi być zakompleksionym hejterem, który nosa poza Kraków nie wychylił –  pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

W Hiszpanii jest ich pełno. Jeżdżą świetnymi samochodami, ale też starymi rzęchami. Żyją z deweloperki i wynajmów, ale można ich też spotkać sprzątających ulice. Chodzą po mieście obwieszeni złotem lub wręcz przeciwnie – próbują wtopić się w tłum Hiszpanów. Jakby nie wyglądali i czego by nie robili, to są. I nikomu nie przeszkadzają.

Byli na każde skinienie

Od Ukraińców zdarzało się wynajmować apartament. Warto było się ich trzymać, bo mieli chyba z 5 nieruchomości. Schludne, czyste, w normalnej cenie. I przede wszystkim byli pomocni – doradzili, poinformowali, w razie awarii byli na każde skinienie. I nikt ich z Hiszpanii nie wyrzucał, wręcz przeciwnie – byli tam, bo żyje się im dobrze.

Z Rosjaninem byłam kiedyś na wycieczce motorówką. Porządnym sprzętem, za uczciwie wynegocjowaną cenę. W porcie nikt go nie opluwał za to, że wybrałam akurat jego usługi. Nie zaniżał cen, nie wrzeszczał na pół miasta: „najlepsze wycieczki tylko u mnie”. Po prostu mnie ujął, więc zdecydowała się na jego usługi.

Spotykałam też Ukraińców śmieciarzy i sprzątaczki. Wykonywali gorszą pracę, ale w internecie nie zetknęła się hejtem pod ich adresem. Nie to co tutaj:

„Ukrainki z powołania muszą być kobietami lekkich obyczajów lub sprzątaczkami”. Internauci wzięli się za hejterskie wpisy!

Zemsta za pomiatanie?

Nie wiem, z czego wynika ta nienawiść Polaków. Może ze strachu wobec tego co obce? Przecież wielu z nas nigdy nie wychyliło nosa poza granicę kraju, bo po prostu czują przed tym obawę. A w końcu nikt nie lubi tego, czego się boi.

A może to zaszłości z czasów komuny? Że okupacja sowiecka to wiadomo, ale jest też druga strona medalu – przecież nasi ojcowie i dziadkowie wyjeżdżali wtedy np. do Niemiec za chlebem i byli tam różnie traktowani. Może teraz chcą sobie powetować tamto pomiatanie? Na kimś się wyżyć? Zarobili parę marek na starość i teraz czują się lepsi od tych, którym pieniędzy brakuje i przyjeżdżają po nie do Polski?

Nie wiem, ale bardzo to przykre. Szczególnie w czasach, gdy polskich rąk do pracy brakuje, więc te ukraińskie pomagają rozwijać nasz kraj. A że z tego tytułu zarabiają? No cóż, niestety znam wielu, którzy uważają, że powinni jeszcze dopłacać…

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Już czas! Przyszła wiosna, więc na krakowskich drogach zaczęła się wojna. Da się temu zaradzić?

 

Zobacz także