Duma z krakowian! Czuć magię świąt, robicie niesamowite rzeczy!

fot. Jan Musiał

Na początku myślałam, że to czysty szpan lub próba zabicia całorocznych wyrzutów sumienia. Szastanie pieniędzmi, rozdawanie prezentów, różne zrzutki. W Krakowie jednak dzieją się rzeczy, którymi w Hiszpanii z dumą mogę się chwalić – pisze Marta, która wyjechała z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews.pl porównuje życie w obu miejscach.

Z początku pachniało hucpą. Wiecie, czas kiedy w kościele wypada się pokazać nawet największym bufonom, którzy jeszcze w środku mszy przeparadują przez całą świątynię, żeby z wielką celebracją wrzucić 10 zł do grającej szopki. Albo przelać na konto kogoś cierpiącego 50 zł, by móc przy wigilijnym stole opowiadać całej rodzinie, jakim to się jest bohaterem.

W tej sytuacji można dorzucić się do jakiejś Szlachetnej Paczki, wrzucić coś do puszki Caritasu, albo bohatersko przerzucić parę starych ciuchów na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża.I tacy ludzie też na pewno są – dobro na pokaz i raz do roku.

Atakują, wytykają palcami…

Postanowiłam jednak popytać i zajrzeć głębiej. I dobrze, bo przekonałam się, że wcale nie trzeba choinek i Mikołaja, by w Polsce robić wiele dobrego.

Przykłady? Wielka Orkiestra Wielkiej Pomocy. Wiem, że impreza, że spęd ludzi, ale ten spęd ktoś musi organizować. I nie mówię tu tylko o Jerzym Owsiaku, ale tych tysiącach wolontariusz. I „hejtują” ich, atakują, wytykają palcami, a oni z roku na rok zbierają więcej i więcej.

Jedźmy dalej. Fundacje zbierające pieniądze i to pieniądze w kosmicznych kwotach. Sto tysięcy, dwieście, pół miliona, milion. Olbrzymie kwoty, które darczyńców jednak nie odstraszają. Wpłacają złotówkę, 10, 50 i powoli się zbiera. Wchodzę właśnie na „Siepomaga.pl” i widzę, że zebrali już 332 miliony złotych! Na dzieci chore, niewidome, z nowotworami. A takich organizacji w Polsce jest przynajmniej kilka!

Pomagają jak mogą

No i oddolne inicjatywy. Do KRKnews często ktoś pisze z prośbą o pomoc i czego byście o tym portalu nie mówili, to KRKnews (ale też setki innych portali) na swój sposób też próbuje pomóc. Publikuje tekst, wrzuca na FB, apeluje o wsparcie. Tak jak w tym przypadku:

Pomóżmy Marysi! Musi pokonać Pana Kamyka…

I nie chodzi o to, że pół godziny pracy redaktora czyni z niego bohatera. Nie, chodzi o to, że to robi, ponieważ tak wypada. Tak należy robić, bo należy pomagać. Takie przyzwyczajenie, coś na kształt mody. Bo dziś to już nie jest bohaterstwo, ale obowiązek. Możemy pomóc, to to robimy. Mechanizm.

Wszystkie ręce na pokład

Czasem to nie są pojedyncze gesty, ale wielkie oddolne ruchy. O takim opowiadali mi znajomi z pewnego podkrakowskiego miasteczka. Gdy straszny nowotwór zaatakował dziewczynkę, do pomocy rzuciła się znaczna część mieszkańców. Jedni założyli stowarzyszenie, inni wsparli je finansowo, ale najfajniejsze, że ludzie dają tam to, co mogą.

Pizzeria licytuje voucher, pani od fitnessu organizuje maraton zumby, dzieci wystawiają przedstawienie, a w całym miasteczku odbywają się kiermasze.

Licytacje zakończone ogromnym sukcesem 💚😍‼️💪💪Ponad 300 aukcji, zebrane ponad 100 tysięcy PLN i nie zwalniamy…

Opublikowany przez Stowarzyszenie Zielone Serduszko – Pomóżmy Oliwce Wtorek, 11 grudnia 2018

„Licytacje zakończone ogromnym sukcesem. Ponad 300 aukcji, zebrane ponad 100 tysięcy PLN i nie zwalniamy” – chwalą się, a wystarczy napisać, że chodzi o Brzesko, w którym żyje 16 tys. ludzi, więc każdy dał już średnio ponad 6 zł, a to znacznie więcej niż średnia przy Wielkiej Orkiestry Pomocy.

Słowem – to jest coś, czym chętnie chwalę się w Hiszpanii. Że ten politycznie podzielony na lewo i prawo naród, w najważniejszych sprawach potrafi się zjednoczyć. Pod tym względem Boże Narodzenie w Polsce trwa cały czas.

Marta

“A gdyby tak…”  to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Ten Mikołaj przebija wszystkich. Lepszego prezentu nie znajdziecie!

Zobacz także