Krakowianie mają „w nosie” lokalną politykę

Krakowianie nie interesują się polityką miasta i łamią stereotypy – takie wnioski płyną z ubiegłorocznego Barometru Krakowskiego, który przeprowadzono w stolicy Małopolski. Na ponad 90 stronach znalazły się informacje dotyczące m.in. zadowolenia krakowian z życia w mieście, związku z Krakowem, ale również polityki miasta i jakości życia w Krakowie. – Badania wskazały na szereg narastających problemów społecznych. Najważniejszy to coraz gorsze warunki mieszkania w centrum miasta – przekonuje przewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider.

Mieszkańcy pytani o to „Czy uważa Pan(i), że ma Pan(i) możliwość wpływania na sprawy miasta?” w większości odpowiadali „nie” – takiej odpowiedzi udzieliło aż 59% pytanych, tylko 19% odpowiedziało „tak”, a 20% mieszkańców udzieliło odpowiedzi „ani tak, ani nie”.

Wśród krakowian zdecydowanie największy odsetek osób, które deklarowały możliwość wpływania na sprawy miasta, to osoby posiadające wyższe wykształcenie. Wśród osób, które – ich zdaniem, nie mają wpływu na sprawy miasta nie brakowało przedstawicieli wszystkich grup społecznych, które wielokrotnie podkreślały, że nie interesują się polityką lokalną.

– Czy potrafi Pan wymienić nazwisko co najmniej dwóch wiceprezydentów Krakowa? – Nie wiedziałem, że są wiceprezydenci. – A czy potrafi Pan wskazać czym zajmuje się w Urzędzie Miasta Pan Andrzej Kulig? – Nie mam pojęcia – odpowiadał na pytania jeden z mieszkańców Krakowa spotkany przy Muzeum Narodowym.

– Nie interesuję się, bo i tak nie ma to przełożenia na moje życie. Kiedyś chodziłam na lokalne wybory i udzielałam się nawet społecznie, ale władza i tak robi co chce, gdzie chce i za ile chce więc szkoda się szarpać – przekonuje Pani Ania – krakowska bibliotekarka.

Wśród respondentów biorących udział w Barometrze Krakowskim, zdecydowana większość (36% przyp. red.) pytanych o powody braku zaangażowania w sprawy obywatelskie wskazywała brak czasu, drugim powodem (20% przyp. red.) było jednak „przekonanie o niemożności wpłynięcia na władze miasta”.

Barometr Krakowski otworzył też oczy lokalnych polityków, którzy nie do końca zdawali sobie sprawę z odczuć mieszkańców i ich wniosków z życia codziennego. Bogusław Kośmider na swojej stronie internetowej zwrócił uwagę, że wbrew powszechnej opinii i licznym stereotypom, według mieszkańców najlepiej żyje się obecnie w Nowej Hucie, która wśród pytanych cieszy się opinią najbardziej zielonej – i co ważniejsze, najbezpieczniejszej dzielnic Krakowa. – Tylko 6% mieszkańców Nowej Huty zamierza się przenieść, zrobi to 9% mieszkańców Krowodrzy, ale 20% Podgórza i aż 27% Śródmieścia. – przytacza dane Barometru Krakowskiego Bogusław Kośmider.

Przewodniczący Rady Miasta Krakowa zwrócił również uwagę na potrzebę dialogu społecznego, który w ocenie mieszkańców nie jest wystarczający. – Widać narastające zapotrzebowanie na dialog władz z mieszkańcami, widać, że mieszkańcy Krakowa, po zapewnieniu im podstawowych potrzeb infrastrukturalnych oczekują więcej, szybciej, dokładniej realizowania ich szerszych potrzeb. Widać, że jeżeli mieszkańcy są szczegółowo informowani, to lepiej rozumieją problemy i lepiej oceniają działania miasta.

(pt)

Zobacz także