Dyrektor Łukasz Franek kontra aktywiści – 1:0

Spór o dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka to niemal nasza „Krakowska Święta Wojna” – Wielkie Derby – to jak mecz Cracovia – Wisła. Bramki są dwie, walka trwa 90 minut, remisu nie ma, jeńców nikt nie bierze.

Opinie o dyrektorze ZTP w Krakowie są też tylko dwie, skrajne. Cześć mieszkańców i aktywistów – tych „rowerowo-tramwajowych” go „kocha”, a druga cześć – tych „samochodowych” wprost „nienawidzi”. Tych w środku znów nie ma.

Wszystkie strony okopały się na swoich pozycjach i przeważnie strzelają fejsbukowo do siebie w walce na wpisy, łapią się za słówka, wpisy, zdjęcia – nawet te „przy piwku z Dolnych Młynów” albo na te jak dzisiejsze, na których „dwóch przypadkowych mieszkańców” niesie baner widoczny na zdjęciu powyżej.

Oczywiście niewiele z tego wynika, ale warto przypomnieć, że wszystkie nieprzychylne dyrektorowi ZTP środowiska wieszczyły wrześniowy komunikacyjny armagedon, paraliż miasta, hekatombę, koniec świata, wieczny korek. I co … L nic…

Korki nie są większe niż zwykle. Ulicami, które zostały zwężone, nie jeździ specjalnie dużo więcej samochodów (żeby było jasne rowerów też nie jeździ znacznie więcej niż rok temu o tej samej porze), Monte Casino stoi też podobnie jak rok temu (no może trochę bardziej), ale de facto Meisnera przejezdna i Andersa też.

I cała ta sytuacja chyba antyFrankowców irytuje. Nawet protesty w sprawie strefy na Kazimierzu nie miały takiego zasięgu, na jaki liczyli.

Jest oczywiście tego kilka przyczyn, szczególnie związanych z koronawirusem. Przynajmniej do końca grudnia większość krakowskich korporacji pracuje zdalnie, a to jednak tysiące samochodów mniej każdego dnia na ulicach. Nie wrócili jeszcze studenci, ale oni też nie wygenerują wzmożonego ruchu, bo duża cześć zajęć na uczelniach od października odbywać się będzie dalej w sposób zdalny. Jest znacznie mniej turystów niż rok temu i nic nie zapowiada, że przez najbliższe miesiące zaczną oni gremialnie odwiedzać Kraków.

Jest w mieście jakby senniej, spokojniej, krakowsko – normalnie.

Zapewne dużo w tym przypadku, szczęścia, zbiegu okoliczności. ale jest jak jest. Na „dzień dzisiejszy” dyrektorowi ZTP w zatrzymaniu fali krytyki „pomógł” trochę koronawirus i rząd Prawa i Sprawiedliwości. Choć w środę w trakcie sesji to właśnie radni klubu PiS protestowali przeciwko dyrektorowi ZTP najgłośniej, ale to rządowe ustawy wprowadziły lockdown – zakazując poruszania się mieszkańcom, narzucając normy ilościowe w komunikacji miejskiej, co musiało mieć wpływ na wyniki finansowe MPK, a wcześniej dały możliwość samorządom wprowadzania wysokich opłat w miejskich strefach parkowania.

Jest takie stare powiedzenie – szczęście sprzyja lepszym… I dziś sprzyja dyrektorowi Frankowi.

Dlatego w tym momencie 1: 0 dla Franka. Kończy się pierwsza połowa tego emocjonującego meczu, który obserwuję z zapartym tchem, czekając na drugą i końcowy wynik.

Kazimierz Krakowski

Wasz – największy antagonista dyrektora Franka – ale zawsze sprawiedliwy

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Zobacz także