Opieszałość Zarządu Zieleni Miejskiej zagroziła gatunkom chronionym?

Musisz przeczytać

Wracamy do temu braku wody w sztucznych stawach znajdujących się na terenie parku Lilia Weneda. Jak pisaliśmy tydzień temu, część stawów wyschła całkowicie, co mogło doprowadzić do śmierci występujących tam płazów, wśród których były gatunki objęte ochroną prawną. Zarząd Zieleni Miejskiej odpowiedzialny za park przyznał, że jest problem, ale to nie przekonało organizacji ekologicznych, które mówią wprost – reakcja urzędników była spóźniona o kilka tygodni.

Problem nagłośnili mieszkańcy i miejscy aktywiści oraz radny Łukasz Gibała, który w swoim wpisie w mediach społecznościowych zwrócił uwagę, że brak wody oznacza śmierć płazów „Mieszkańcy zaalarmowali mnie o fatalnym stanie stawów w parku Lilii Wenedy. Obecnie część z nich całkowicie wyschła, co doprowadziło do śmierci wielu płazów” pisze radny i sugeruje, że za taki stan rzeczy odpowiadają urzędnicy z Zarządu Zieleni Miejskiej  „Mimo, że urzędnicy Zarządu Zieleni Miejskiej od kilku tygodni otrzymywali informacje od mieszkańców, niewiele w tym zakresie zrobili. Operacja przelewania wody między stawami rozpoczęła się tak naprawdę dopiero kiedy mieszkańcy sami wiadrami zaczęli przenosić wodę, ale niestety bardzo szybko się zakończyła i niewiele dała. Przy takich upałach płazy, którym jeszcze udało się przeżyć, nie przetrwają długo” zarzuca urzędnikom z ZZM Łukasz Gibała.
Do tych zarzutów odniósł się dyrektor ZZM Piotr Kempf, który w komentarzu pod postem radnego zwraca uwagę, że „na bieżąco staramy się uzupełniać wodę w stawach, ale przy tak dużej suszy nie pomoże to zbyt mocno”. Dyrektor Kempf zaznacza, iż podległa mu jednostka „przygotowuje projekt zmian w parku- m.in. zwiększający retencję wody z osiedla do stawów”

Susza zagraża stawom w parku Lilii Wenedy

Postanowiliśmy zapytać Towarzystwa Herpetologicznego NATRIX, które monitoruje sytuacje gadów i płazów w parku, o przebieg całego zdarzenia. Jak informuje stowarzyszenie, o trudnej, a w wręcz krytycznej sytuacji płazów informowano ZZM ponad miesiąc temu (przełom czerwca/lipca – przyp. red). Pomimo zagrożenia życia płazów z powodu braku wody, stowarzyszenie nie doczekało się reakcji ani odpowiedz ze strony ZZM.
– Problem wysychania zbiorników zostały zauważony ponad miesiąc temu przez mieszkańca Krakowa, Pana Piotra, który zakomunikował sytuację kilku krakowskim jednostkom, w tym ZZM, a także nam, tj. Towarzystwu Herpetologicznemu NATRIX. Wówczas również przesłaliśmy do ZZM informację o niepokojącym stanie zbiorników i potrzebie jej interwencji. Ani ta, ani kolejna nasza wiadomość nie doczekała się reakcji czy odpowiedzi ZZM, aż do wczoraj (25.07.2022, czyli nieco za późno, bo wszystko już wyschło) – wskazuje stowarzyszenie NATRIX i zaznacza, że ZZM „obejmuje patronatem naszą akcję Płazy i Gady Krakowa, a więc jest z nami skomunikowany od ponad roku”
Stowarzyszenie zaproponowało ZZM propozycje gotowych rozwiązań w kierunku zabezpieczenia populacji płazów. Niestety, nikt z Zarządu Zieleni Miejskiej „ nie podjął próby przedyskutowania ich z osobami, ani jednostkami zgłaszającymi, ani nawet nie zasugerował kontaktu z innymi krakowskimi jednostkami, jeśli jakieś rozwiązania wykraczają poza kompetencje ZZM (o czym my mogliśmy nie wiedzieć).
– Niestety, nie jest to pierwsza sytuacja kiedy ZZM ignoruje kwestie związane z ochroną środowiska przyrodniczego. Przykładowo, w zeszłym roku zgłaszaliśmy brak zabezpieczeń placu budowy na Zakrzówku w czasie, kiedy przeobrażone płazy opuszczały zbiorniki i rozprzestrzeniały się po okolicy, w tym na niezabezpieczony plac budowy, co stwarzało ryzyko zabijania płazów np. poprzez rozjeżdżanie. ZZM potrzebował aż ok 2 tygodni żeby postawić płotki zabezpieczające, mimo, że budowa parku na Zakrzówku jest objęta nadzorem przyrodniczym, a więc takie zaniedbania nie powinny w ogóle mieć miejsca – informuje stowarzyszenie.
Zgodnie z prawem w sytuacji, kiedy pojawiły się informacje dotyczące zagrożenia lokalnych populacji gatunków chronionych brak podjęcia działań zaradczych jest złamaniem zakazu nt. niszczenia siedlisk ujętego w Rozporządzeniu ws. Ochrony Gatunkowej Zwierząt.
– Jako organ ochrony przyrody ZZM (będąc jednostką urzędu miasta) jest zobligowany do ochrony zasobów przyrodniczych, w tym gatunków chronionych i ginących – zaznacza stowarzyszanie i wskazuje  – Wszystkie występujące na terenie parku płazy są objęte ochroną prawną, a kumak nizinny i traszka grzebieniasta są wskazane do ochrony czynnej, a także ujęte w Dyrektywie Siedliskowej UE. Zgodnie z art. 60 ust. 1 krajowej Ustawy o Ochronie Przyrody, „Organy ochrony przyrody podejmują działania w celu ratowania zagrożonych wyginięciem gatunków roślin, zwierząt i grzybów objętych ochroną gatunkową, polegające na (…) eliminowaniu przyczyn ich zagrożenia (…)”. Oznacza to, że obowiązek ochrony gatunków i ich siedlisk wynika wprost z polskiego prawa i leży w gestii organów ochrony przyrody, np. gminy (w tym gminy miejskiej Kraków, której jednostką jest ZZM) – podsumowuje stowarzyszenie. 

O odmiennych sposobach ratowania płazów z parku Lilia Weneda według Stowarzyszenia NATRIX i Zarządu Zieleni Miejskiej napiszemy w poniedziałek.

(JS)

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

4 KOMENTARZE

4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca